Były zawodnik Boston Celtics i mistrz z 2008 roku przyznał, że nigdy więcej nie zobaczymy na parkietach NBA takiej postaci, jak LeBron James. Słowa uznania od legendy Celtics w kierunku gracza LA Lakers zdarzają się bardzo rzadko.
Paul Pierce nigdy nie unikał dyskusji o wielkości LeBrona Jamesa. Były gwiazdor Boston Celtics przez lata rywalizował z nim w sezonie i w play-offach. Ich rywalizacja nabrała rozpędu, gdy Celtics wyeliminowali Cleveland Cavaliers Jamesa w 2008 i 2010 roku. Później LeBron odwrócił role, tworząc słynne „Big 3” w Miami Heat. Z biegiem lat i kolejnych etapów kariery Jamesa zmieniała się też perspektywa tych, którzy z nim rywalizowali. Pierce, dziś członek Galerii Sław i analityk, obserwuje z bliska, jak LeBron wciąż bije rekordy i buduje swoją legendę dzięki niezwykłej długowieczności.
- Myślę, że nikt nie będzie miał tak wielkiej indywidualnej kariery jak LeBron. Kiedy spojrzysz na wszystko — liczby, osiągnięcia, wyróżnienia All-NBA, występy w Meczu Gwiazd, zdobyte punkty — nikt nigdy nie będzie w stanie tego powtórzyć. [...] LeBron ma 41 lat i nawet się do ‘load managementu’ nie stosuje — po prostu wychodzi i gra. To dlatego, że pochodzi z innej epoki i innego charakteru. Nikt go nie dogoni - dodał.
Garnett dodał, że równie ważna jak talent jest motywacja — chęć wychodzenia na parkiet mimo zdobycia już wszystkiego. W jego opinii właśnie ta nieustanna potrzeba gry odróżnia Jamesa od wielu innych zawodników. Pierce uważa także, że rekord punktowy LeBrona — ponad 42 975 punktów i rosnący — będzie praktycznie nie do pobicia. Jako jedynego realnego kandydata do zbliżenia się do tego wyniku wskazał Kevin Duranta, choć zaznaczył, że nawet on musiałby grać jeszcze wiele lat na bardzo wysokim poziomie, zdobywając około 2000 punktów rocznie.
- Zawodnicy tracą motywację. Myślę, że część tego, co widzimy u LeBrona, to właśnie jego pragnienie gry. On już osiągnął w tej grze wszystko. Co sprawia, że wciąż wychodzisz na parkiet każdego wieczoru? O to właśnie chodzi — że ty po prostu chcesz grać.