Luka Doncić kontynuuje swoją ofensywną dominację i poprzedniej nocy nie dał żadnych argumentów defensywie New York Knicks. Słoweniec zanotował 35 punktów pod nieobecność LeBrona Jamesa. Trener Mike Brown wyszedł z założenia, że nie potrzebuje pomocy Jeremy’ego Sochana.
Luka Doncić zdobył 35 punktów i miał osiem zbiórek, a Austin Reaves dorzucił 25 punktów, prowadząc Los Angeles Lakers do zwycięstwa 110:97 nad New York Knicks. Zespół z Los Angeles poradził sobie mimo nieobecności LeBron Jamesa, który opuścił drugi kolejny mecz z powodu stłuczonego lewego łokcia oraz urazu lewej stopy. 13 punktów dla Lakers zdobył również Rui Hachimura. Drużyna z Los Angeles od początku kontrolowała przebieg spotkania i ani razu nie przegrywała z rozpędzonymi Knicks, odnosząc czwarte zwycięstwo z rzędu.
W czwartej kwarcie Lakers mieli jednak wyraźny przestój. W końcówce przez ponad sześć i pół minuty trafili tylko jeden rzut z gry, co pozwoliło ekipie z Nowego Jorku zmniejszyć stratę z 23 do 10 punktów. Knicks nie potrafili jednak tego wykorzystać – w ostatniej części meczu popełnili aż osiem strat. Na 1:37 przed końcem trójkę trafił Luke Kennard, a chwilę później Doncić przypieczętował zwycięstwo swoim piątym rzutem za trzy, na 1:05 przed końcową syreną. Najlepszym zawodnikiem Knicks był Karl-Anthony Towns, który zanotował 25 punktów i 16 zbiórek. Dla nowojorczyków była to dopiero druga porażka w ostatnich sześciu spotkaniach. Jeremy Sochan nie wyszedł na parkiet.
Jaylen Brown zdobył 23 punkty, a Jayson Tatum dorzucił 20 w swoim drugim meczu po powrocie po zerwaniu prawego ścięgna Achillesa, prowadząc Boston Celtics do zwycięstwa 109:98 nad Cleveland Cavaliers. Brown był blisko triple-double — oprócz punktów zanotował także dziewięć zbiórek i osiem asyst. Celtics zbudowali dużą przewagę w trzeciej kwarcie, gdy prowadzili już 81:55. Najlepszym strzelcem Cavaliers był Donovan Mitchell, który zdobył 30 punktów, natomiast Evan Mobley dołożył 24 punkty i osiem zbiórek.
Zespół z Cleveland zmniejszył stratę do 86:94 w połowie czwartej kwarty po rzucie za trzy Jaylon Tysona. Na odpowiedź Bostonu nie trzeba było jednak długo czekać. Payton Pritchard trafił trójkę, a chwilę później dołożył dwa kolejne kosze, przywracając Celtics dwucyfrową przewagę i uspokajając końcówkę meczu. Boston rozpoczął tym spotkaniem trzymeczową serię wyjazdową. Jednocześnie zespół będzie musiał radzić sobie przez co najmniej miesiąc bez środkowego Nikola Vucevića, który w sobotę przeszedł operację złamanego palca prawej ręki.
Victor Wembanyama zdobył 29 punktów, De'Aaron Fox zanotował 20 punktów i 10 asyst, a San Antonio Spurs odnieśli czwarte zwycięstwo z rzędu. 23 punkty do dorobku zespołu dołożył także Stephon Castle. Spurs są w znakomitej formie — wygrali aż 15 z ostatnich 16 spotkań. W drużynie Houston Rockets po 23 punkty zdobyli Kevin Durant oraz Amen Thompson. Rockets pozwolili jednak rywalom zdobyć najwięcej punktów w tym sezonie, w tym aż 56 w „pomalowanym”.
Spurs zagrali bardzo zespołowo — zanotowali aż 38 asyst, trafiając przy tym rekordowe w tym sezonie 58% rzutów z gry. Z dystansu byli jeszcze skuteczniejsi, trafiając 53% prób (21 z 40). Wembanyama był niezwykle efektywny, trafiając 9 z 13 rzutów. Już na początku trzeciej kwarty drużyna z San Antonio miała wyraźną przewagę, prowadząc 83:61 po trzech minutach gry w tej części spotkania. Rockets nie mieli na to odpowiedzi.
Tyler Herro zdobył 25 punktów, Bam Adebayo dorzucił 24 i przekroczył granicę 10 000 punktów w karierze, a Miami Heat pokonali Detroit Pistons 121:110. Dla zespołu z Miami było to piąte zwycięstwo z rzędu, natomiast Pistons zanotowali najdłuższą w tym sezonie serię porażek przegrywając cztery kolejne mecze. Drużyna z Florydy nadal musi sobie radzić z brakami kadrowymi — nie grali Norman Powell (uraz pachwiny), Nikola Jović (problemy z plecami) oraz Andrew Wiggins (kontuzja palca u stopy).
W ekipie Detroit wyróżnili się Cade Cunningham, który zanotował 26 punktów i 10 asyst, oraz Jalen Duren z dorobkiem 24 punktów. Pistons mieli ogromne problemy już w pierwszej połowie, gdy przegrywali różnicą aż 25 punktów, co było ich największą stratą przed przerwą w tym sezonie. W połowie trzeciej kwarty Marcus Sasser miał okazję zmniejszyć stratę Detroit do 15 punktów po rzucie za trzy, lecz spudłował. Chwilę później Herro przejął inicjatywę i praktycznie rozstrzygnął losy spotkania. W ciągu dwóch minut trafił trzy rzuty za trzy, powiększając prowadzenie Miami do 93:66.