Przegląd nocy: Powrót Curry’ego

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:
YouTube

Zanotował 29 punktów i prezentował naprawdę dobrą formę pod tak długiej absencji. To jednak nie pomogło jego drużynie wygrać meczu. Warriors przegrali z Rockets po ciekawej końcówce. W San Francisco powrót Stepha oznacza jednak nadzieję… 

WOLVES - HORNETS 108:122

LaMelo Ball zdobył 35 punktów, a Miles Bridges dołożył 25 punktów, osiem zbiórek i siedem asyst, prowadząc Charlotte Hornets do czwartego z rzędu zwycięstwa. Coby White dorzucił 17 punktów, a zespół trafiał z gry ze skutecznością 48,9%. Dzięki dobrej serii Hornets tracą już tylko pół meczu do szóstego miejsca w Konferencji Wschodniej. Ball po raz dwudziesty w tym sezonie trafił co najmniej pięć rzutów za trzy punkty, a przy takim tempie Charlotte może nawet uniknąć turnieju play-in i bezpośrednio awansować do pierwszej rundy play-offów.

Minnesota Timberwolves przegrała cztery z ostatnich pięciu spotkań. Zespół osłabiły kontuzje, bo z gry wypadł jeden z kluczowych defensorów i trzeci strzelec drużyny Jaden McDaniels, a Anthony Edwards opuścił ósmy z ostatnich dziesięciu meczów z powodu bólu prawego kolana. Najwięcej punktów dla Minnesoty zdobył Julius Randle (26), a Bones Hyland dodał z ławki 18 punktów, sześć zbiórek i sześć asyst. Choć jego rzut za trzy na koniec pierwszej połowy dał Timberwolves prowadzenie 60:55, w trzeciej kwarcie Hornets przejęli kontrolę nad meczem i przed ostatnią częścią mieli już dziesięciopunktową przewagę.

MAVS - LAKERS 134:128

Cooper Flagg zdobył 45 punktów i poprowadził Dallas Mavericks do zwycięstwa nad osłabionymi Los Angeles Lakers, przerywając tym samym najdłuższą domową serię porażek klubu od 32 lat, która zatrzymała się na 14 meczach. LeBron James odpowiedział 30 punktami i 15 asystami dla Lakers, którzy mają już zapewniony udział w play-offach. Było to ich pierwsze spotkanie po tym, jak kontuzje wykluczyły Lukę Dončicia i Austina Reavesa z gry do końca sezonu zasadniczego, a w całym meczu prowadzili jedynie przez 13 sekund na samym początku.

Flagg był bliski triple-double, dokładając dziewięć asyst i osiem zbiórek, a jednocześnie zanotował drugi z rzędu mecz z dorobkiem co najmniej 40 punktów. Tym samym został pierwszym debiutantem od czasów Allena Iversona w sezonie 1996/97, który dokonał tej sztuki w dwóch kolejnych spotkaniach. W ekipie Lakers wyróżnił się również Luke Kennard, który zanotował pierwsze triple-double w karierze — 15 punktów, rekordowe 16 zbiórek i 11 asyst. Mimo efektownych akcji Jamesa i alley-oopa po podaniu Kennarda, który pozwolił Lakers zbliżyć się na 70:72 na początku trzeciej kwarty, goście nie byli już w stanie odwrócić losów meczu.

WARRIORS - ROCKETS 116:117

Alperen Sengun zdobył zwycięskie punkty na 11 sekund przed końcem, kończąc akcję layupem po podaniu Kevina Duranta, a Houston Rockets pokonali Golden State Warriors 117:116. Tym samym zepsuli powrót Stephena Curry’ego, który wrócił na parkiet po ponad dwumiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją i w ostatnich sekundach spudłował trudny rzut za trzy na zwycięstwo. Chwilę wcześniej Warriors objęli prowadzenie po punktach Gary’ego Paytona II, gdy sędziowie odgwizdali błąd Amena Thompsona, jednak Rockets błyskawicznie odpowiedzieli akcją Duranta i Senguna.

Durant zakończył mecz z 31 punktami, ośmioma zbiórkami i ośmioma asystami przeciwko swojej byłej drużynie, trafiając także ważną trójkę na nieco ponad dwie minuty przed końcem. Curry był jednym z bohaterów końcówki — zdobył 29 punktów w zaledwie 26 minut, trafiając 11 z 21 rzutów po powrocie po 27 opuszczonych meczach. Jego layup na 1:27 przed końcem zmniejszył stratę Warriors do jednego punktu, a po chwili Sengun zaliczył akcję 2+1, na którą Curry odpowiedział jeszcze celną trójką. W ekipie Rockets wyróżnili się także Jabari Smith Jr (23 punkty i 9 zbiórek) oraz Amen Thompson, który dołożył 18 punktów i siedem asyst.

POZOSTAŁE MECZE

Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes