Najciekawszym starciem poprzedniej nocy był mecz Los Angeles Lakers z Dallas Mavericks z uwagi na ciągle powracające dyskusje o transferze Luki Doncicia. Ciekawie było również w Denver, gdzie miejscowi Nuggets ulegli Spurs.
Austin Reaves zdobył 38 punktów, Luka Doncić dołożył 35 punktów i 11 asyst w swoim trzecim spotkaniu z byłym klubem, a Lakers popsuli Anthony’emu Davisowi powrót do Los Angeles, wygrywając 129:119. Davis miał 13 punktów i 5 zbiórek, grając swoim pierwszym meczu w LA od transferu do Dallas za Lukę 10 miesięcy temu. Lakers utrzymali zwycięską serię, notując szósty triumf z rzędu.
P.J. Washington zdobył 22 punkty, a Ryan Nembhard dodał 17 dla Mavericks. Debiutant Cooper Flagg zanotował 13 punktów, 11 asyst i 7 zbiórek, ale Dallas przegrało po raz piąty w sześciu meczach, mimo wyraźnie lepszej gry po powrocie Davisa. Mavs mieli niewielkie prowadzenie na mniej niż osiem minut przed końcem, jednak Lakers zatrzymali ich na niemal cztery minuty bez celnego rzutu z gry i w tym czasie zrobili serię 13:1, w której kluczowe trafienia zaliczyli Reaves i Deandre Ayton.
Jalen Johnson zdobył 29 punktów, 12 zbiórek i 12 asyst, prowadząc Atlantę Hawks do zwycięstwa 130:123 nad Cleveland Cavaliers w meczu NBA Cup. Atlanta wyeliminowała Cleveland z turnieju, co oznacza, że żadna z drużyn nie awansuje do ćwierćfinału. Nickeil Alexander-Walker dołożył 28 punktów, w tym kluczową trójkę w końcówce, która pomogła Hawks zrobić serię 7:0 w niecałe 30 sekund i odskoczyć rywalom. Donovan Mitchell zdobył dla Cavaliers 42 punkty.
Na 2:25 przed końcem Cavaliers prowadzili różnicą czterech puntków. Chwilę później Zaccharie Risacher trafił trójkę na prowadzenie na 1:09 przed końcem, przełamując remis 123:123, a Alexander-Walker dorzucił kolejną trójkę na 47,7 sekundy do końca, po tym jak Mitchell spudłował potencjalny rzut na remis. Atlanta nie pozwoliła Cleveland zdobyć punktów przez ostatnie 2:03 meczu.
Desmond Bane zdobył 37 punktów i złapał dwie kluczowe zbiórki w ataku, a Orlando Magic pokonali Detroit Pistons. Orlando zakończyło rywalizację w grupie NBA Cup z bilansem 4-0 i awansowało do fazy pucharowej. Magic poradzili sobie mimo triple-double Cade’a Cunninghama, który miał 39 punktów, 12 zbiórek i 11 asyst. Franz Wagner dołożył 21 punktów dla Orlando.
Pistons przegrali drugi mecz z rzędu po serii 13 zwycięstw. Trójkowa akcja Bane’a na 2:11 przed końcem dała Magic prowadzenie 108:106, a chwilę później Wagner trafił layup, powiększając je do czterech punktów. Tobias Harris odpowiedział trójką, a Detroit zatrzymało rywali w obronie, lecz Cunningham popełnił błąd tracąc piłkę na 1:03 przed końcem. W kolejnej akcji Wagner spudłował dwie trójki, ale Bane zebrał oba niecelne rzuty. Wagner pomylił się jeszcze raz na końcu zegara akcji, lecz tym razem ofensywną zbiórkę zanotował Wendell Carter Jr.
Jalen Suggs wykorzystał dwa wolne na 6,3 sekundy przed końcem, podnosząc wynik na 112:109, a Magic od razu sfaulowali Cunninghama przy 4,7 sekundy do końca. Cunningham spudłował pierwszy rzut wolny, drugi specjalnie przestrzelił i zebrał piłkę. Oddał ją Duncanowi Robinsonowi, ale jego rzut za trzy na dogrywkę został zablokowany przez Anthony’ego Blacka.
Devin Vassell zdobył 35 punktów, trafiając 7 z 9 rzutów za trzy, a San Antonio Spurs awansowali do ćwierćfinału Pucharu NBA po wygranej 139:136 z Denver Nuggets. Julian Champagnie dołożył najlepsze w sezonie 25 punktów i pomógł Spurs odrobić 18-punktową stratę z trzeciej kwarty, przerywając serię sześciu kolejnych wygranych Denver na wyjazdach. Jamal Murray był najlepszy w Nuggets z 37 punktami, Cam Johnson rzucił 28, a Nikola Jokic 21. Oba zespoły grały w osłabieniu – w Spurs zabrakło Victora Wembanyamy (łydka) i Stephona Castle’a (biodro), a w Denver nie wystąpili Aaron Gordon (ścięgno udowe) i Christian Braun (kostka).
Nuggets zakończyli pierwszą połowę serią 23:6 i prowadzili różnicą 15 punktów, a szybka trójka Murraya na otwarcie trzeciej kwarty powiększyła przewagę do 18 punktów. Spurs całkowicie zdominowali jednak tę część gry i przed decydującą kwartą przegrywali już tylko 103:104. W ostatniej odsłonie gracze Mitcha Johnsona pokazali dużo ofensywnej jakości i ostatecznie wygrali. Jeremy Sochan w 16 minut zanotował 4 punkty, zbiórkę i 2 asysty.