Victor Wembanyama w trzecim meczu finałowym rzucił Jalenem Brunsonem o parkiet, a sędziowie nie postanowili nawet odgwizdać faulu. Liga nie zdecydowała się ukarać Francuza także po spotkaniu.
To nie był pierwszy raz, kiedy lider San Antonio Spurs nie wytrzymuje ciśnienia w Play-Offach. Wcześniej, w serii z Minnesotą Timberwolves uderzył umyślnie łokciem Naza Reida. Wówczas Wembanyama został odesłany do szatni, ale NBA nie ukarała go zawieszeniem nawet na jeden mecz.
Tym samym podkoszowy z Francji ma w tych Play-Offach dwa przewinienia techniczne i niesportowe. Gdy koszykarz otrzyma ich cztery, z automatu zostanie wykluczony z gry w kolejnym spotkaniu.
Były sędzia NBA Monty McCutchen, obecnie szef ligi ds. rozwoju i szkolenia operacji sędziowskich, powiedział, że sędziowie przeoczyli sytuację, w której należało odgwizdać faul Wembanyamy. McCutchen zaznaczył jednak, że aby po analizie zmienić kwalifikację zagrania na faul flagrant, sytuacja musiałaby spełniać standard „jasnego i rozstrzygającego” dowodu.