Jeremy Sochan w końcu wybiegł na parkiet NBA. Polak jest w bardzo trudnej sytuacji i niewykluczone, że przed trade deadline zmieni klub. Tej nocy dostał szansę na parkiecie i bardzo dobrze ją wykorzystał.
W przegranym meczu z Memphis Grizzlies Sochan otrzymał od Mitcha Johnsona 14 minut i dał zespołowi to, co potrafi najlepiej - kapitalną obronę. Polak zapisał 2 punkty, 6 zbiórek (3 ofensywne) oraz asystę. Miał też przechwyt, ale statystycy nie uwzględnili go w jego linijce. Statystyki jednak nie oddawały jego bardzo dobrego występu.
- Jeremy był dziś znakomity, choć nie pokazują tego statystyki. Był naprawdę sporym wzmocnieniem naszego zespołu - przyznał po spotkaniu szkoleniowiec San Antonio Spurs.
Polak miał także szansę zostać bohaterem Spurs i trafić rzut na zwycięstwo na około 20 sekund przed końcem meczu. Jego obrońca próbując interweniować upadł na parkiet, a Jeremy miał czystą pozycją do rzutu z narożnika boiska. Piłka nie odnalazła jednak drogi do kosza i odbiła się od obręczy. To jednak nie przekreśla faktu, że skrzydłowy rozegrał bardzo dobre zawody. Oby w kolejnych spotkaniach znów otrzymał szansę.