Starcie “elity” z “biedą”

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:
YouTube

Jeden z użytkowników reddita podzielił się ciekawą opinię na temat tego, co obecnie reprezentują swoją grą Boston Celtics w porównaniu do Los Angeles Lakers. Ekipa Joe Mazzulli rozbiła poprzedniej nocy rywala dzięki dobrej grze w defensywie. 

Na pierwszy rzut oka widać było różnice w podejściu. Trener Joe Mazzulla przygotował swoich zawodników do gry bezkompromisowej. Celtics chcieli jak najszybciej narzucić swoje warunki i odebrać rywalowi jakikolwiek atut. Lakers próbowali pozbierać się za sprawą gry Luki Doncicia, ale to nie wystarczyło na zespołowość, jaką prezentowała drużyna Jaylena Browna. Zauważył to również jeden z użytkowników reddita, który zwrócił uwagę na “kulturę”, jaką obecnie prezentują obie marki i jak bardzo widać w nich różnice. 

- Boston Celtics grają twardo w każdej akcji, bronią fizycznie i z ogromnym zaangażowaniem, a przy tym świetnie rozwijają zawodników. Dzięki temu, gdy muszą pozbyć się Kristaps Porzingisa i Al Horforda, żeby ograniczyć wydatki, gracze tacy jak Neemias Queta potrafią wejść do składu i grać na poziomie pierwszej piątki. Co więcej, dobrze zarządzali swoim salary cap i całkowicie uniknęli podatku od luksusu. Niemal każdy w ich składzie potrafi podawać, rzucać albo bronić. No i grają naprawdę dobrą koszykówkę w ataku.

Tymczasem Los Angeles Lakers źle zarządzają swoimi zasobami, od lat pudłują w drafcie, a podczas akcji częściej dyskutują z sędziami, niż walczą o piłki, zbiórki w ataku czy luźne piłki. Do tego Luka Doncić, LeBron James i Austin Reaves często zbyt długo przetrzymują piłkę i marnują czas.

To po prostu wyraźny kontrast w tym, jak zarządzane są obie organizacje. Boston ma elitarną kulturę pracy na każdym poziomie — od góry do dołu — i wszyscy są w pełni zaangażowani.

Patrząc na bieżący sezon i fakt, że Celtics - nawet pomimo braku Jaysona Tatuma - nadal walczą w czołówce Wschodniej Konferencji, trzeba oddać tej ekipie, że robi wszystko, by nie dać się przeciwnościom losu. Z kolei dla Lakers wszelkie problemy stały się wymówką, bowiem bardzo często na konferencjach pojawia się wątek braku zgrania trójki liderów wynikający z ich problemów zdrowotnych. Na ten moment niewiele wskazuje na to, by ekipa J.J.-a Redicka liczyła się w walce o mistrzostwo NBA. 

Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes