Victor Wembanyama był dosłownie załamany po przegranej w czwartym meczu finałowym. New York Knicks prowadzą w serii już 3-1 i wątpliwe, aby Spurs udało się jeszcze wywalczyć mistrzostwo. W takiej sytuacji udało się to tylko jednemu zespołowi w historii.
San Antonio Spurs prowadzili po pierwszej połowie 76:49, ustanawiając nowy rekord ligi pod względem zdobytych punktów przez drużynę gości w meczu finałowym. Po zmianie stron ekipa z Teksasu zdobyła jedynie 30 „oczek”, co było największym zjazdem w Play-offach w ciągu ostatnich 70 lat.
- Wyraźnie nie byliśmy tak głodni zwycięstwa w drugiej połowie, jak w pierwszej. Nie potrafię tego wyjaśnić, nie wiem co się stało. Zabrakło nam wykończenia, pewnego rodzaju zachłanności stwierdził Francuz.
Wembanyama był najlepszym strzelcem San Antonio Spurs, kończąc mecz z 24 punktami i 13 zbiórkami. Miał jednak tragiczną skuteczność - spudłował 16 z 25 rzutów z gry. W drugiej połowie zdobył jedynie 8 „oczek”, trafiając 3 z 14 rzutów. Zespół z nim na parkiecie przegrywał 27 punktami.
- Trochę oddaliśmy ten mecz. Musimy rozliczać siebie nawzajem, rozmawiać, ale nie wskazywać winnych palcami. Udowodniliśmy już, że potrafimy pokonywać trudności. Nawet jeśli nie byliśmy wcześniej w takiej sytuacji, jestem przekonany, że jesteśmy zbudowani właśnie w taki sposób. Wykorzystamy to i to nas wzmocni - skwitował Wembanyama.