Lider Milwaukee Bucks nie krył swojej złości po porażce zespołu z Oklahomą City Thunder. Z całą siłą uderzył w zespół, który jego zdaniem nie stanowi obecnie kolektywu. Najwyraźniej Giannis chce wysłać reszcie drużyny jasny sygnał.
Milwaukee Bucks przegrali w środę po raz czwarty w pięciu ostatnich meczach i spadli do bilansu 18–25. Choć porażka z Oklahoma City Thunder sama w sobie nie byłaby alarmująca, rywale grali bez kilku kluczowych zawodników, a średnia różnica punktowa w trzech ostatnich przegranych Bucks wyniosła niemal 24 punkty. Po spotkaniu niepokój dotyczący chemii w zespole wyraził Giannis Antetokounmpo.
– Nie gramy wystarczająco twardo. Nie robimy właściwych rzeczy. Nie gramy, żeby wygrywać. Nie gramy razem. Nie ma między nami chemii. Zawodnicy grają egoistycznie – powiedział Giannis. – Czasami, gdy przegrywamy 10, 15 czy 20 punktami, próbujemy odrobić to jedną akcją, a to nie zadziała.
Przy kontuzji Kevina Portera Jr oczekiwano, że Antetokounmpo przejmie większą rolę w ataku. Dwukrotny MVP zdobył 19 punktów, ale oddał tylko 11 rzutów z gry, znacznie mniej niż zwykle.
– Nie jestem gościem, który będzie krzyczał na kolegów i domagał się piłki. Nigdy tak nie grałem – podkreślił. – Ale naprawdę nie rozumiem, dlaczego niektórzy próbują robić wszystko sami. [...] Może dlatego, że niektórzy uważają, że to ich moment i chcą sami wziąć wszystko na siebie. Naprawdę tego nie pojmuję
Bucks tracą obecnie półtora meczu do 10. miejsca na Wschodzie i ryzykują brak awansu do play-offów po raz pierwszy od sezonu 2015/16. Wraz ze zbliżającym się terminem wymian spekulacje wokół przyszłości Giannisa będą narastać, choć sam zawodnik deklaruje, że nie zamierza prosić o transfer, a klub wciąż myśli raczej o wzmocnieniach niż o sprzedaży.