Ekipa z Nowego Jorku jest zdeterminowana, by pozyskać Jeremy’ego Sochana. Jednak pierwsza propozycja, jaką złożyli Spurs została odrzucona. Czy strony wrócą do rozmów przed zamknięciem okienka 5 lutego?
Knicks zaproponowali pakiet oparty na francuskich skrzydłowych Guerschonie Yabusele i Pacome Dadiecie w zamian za Sochana. Na papierze wymiana odpowiadała potrzebom obu zespołów, lecz w praktyce nie nabrała rozpędu, ponieważ Spurs nie byli zainteresowani przejęciem kontraktu Yabusele’a. Kluczowym problemem okazała się opcja zawodnika warta 5,78 mln dolarów na sezon 2026/27. Choć kwota ta nie jest wysoka w realiach NBA, Spurs konsekwentnie dbają o długoterminową elastyczność finansową, budując skład wokół Victora Wembanyamy.
Yabusele po solidnym sezonie w barwach Philadelphia 76ers, gdzie notował średnio 11 punktów i 5,6 zbiórki przy dobrej skuteczności, w Nowym Jorku ugrzązł na końcu ławki. W obecnych rozgrywkach zdobywa zaledwie 2,8 punktu i 2,1 zbiórki w ograniczonym czasie gry. Przy takich liczbach trudno oczekiwać, by Yabusele zrezygnował z opcji w kontrakcie, co z perspektywy Spurs czyniłoby ją de facto gwarantowaną.
Dorzucenie do pakietu Pacome Dadieta niewiele zmieniło. Zagrał w 18 meczach i spędzał na parkiecie średnio trzy minuty. Kontraktowo Dadiet jest wciąż na umowie debiutanckiej: w tym sezonie zarabia 2,8 mln dolarów, a Knicks skorzystali już z opcji zespołu na kolejny rok, wart 2,9 mln.
Spurs z bilansem 32–15 zajmują drugie miejsce na Zachodzie. Sochan dla przyszłości SAS nadal jest lepszą opcją niż zawodnicy oferowani przez Knicks. W ciągu pierwszych trzech sezonów w NBA Polak notował średnio 11,4 punktu i 6,1 zbiórki, a jego wszechstronność w obronie jest widoczna nawet wtedy, gdy nie znajduje odzwierciedlenia w statystykach.
Nazwisko Sochana pojawiało się także w innych rozmowach transferowych. Zainteresowanie wykazywali m.in. Phoenix Suns, szukający wzmocnień na pozycji silnego skrzydłowego, przy czym w dyskusjach przewijało się nazwisko Nicka Richardsa. Również tam kwestie podatku od luksusu i dopasowania kontraktów okazały się poważną przeszkodą, co pokazuje, że to właśnie kwestia finansowa, a nie dopasowanie sportowe, może mieć decydujący wpływ na najbliższą przyszłość Sochana.
Dla Knicks to kolejny sygnał, że brak atrakcyjnych aktywów transferowych utrudnia realne wzmocnienia. Próby „opakowania” Yabusele’a młodymi graczami jak dotąd nie przynoszą efektu. Bez dorzucenia wyborów w drafcie lub zmiany struktury finansowej takich ofert zespoły pokroju Spurs nie mają większych powodów, by wchodzić w negocjacje.