Zbliża się moment, w którym Golden State Warriors będą zmuszeni do konkretnych decyzji w kontekście swojej przyszłości. Rzekomo główni decydenci Klubu są zachwyceni wizją sprowadzenia do zespołu Devina Bookera.
Na ten moment niewiele wskazuje na to, by zespół Stephena Curry’ego miał realnie włączyć się do walki o mistrzostwo NBA w nadchodzącym sezonie. Zbliżą się więc kluczowy moment. Steve Kerr i Golden State Warriors chętnie widzieliby w swoich szeregach Devina Bookera. Według Tima Kawakamiego, dobrze zorientowanego w realiach Warriors i NBA, klub byłby gotowy oddać za lidera Phoenix Suns bardzo dużo.
- Myślę, że Warriors za bardzo go lubią. Oni go uwielbiają. Steve go uwielbia, a Booker uwielbiał grać dla Steve’a. Wiem, że Warriors byliby pierwsi w kolejce, mówiąc: mamy trzy wybory w pierwszej rundzie, które możemy wam dać – powiedział Kawakami.
Kerr miał okazję bliżej poznać Bookera podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu w 2024 roku. W reprezentacji USA zawodnik Suns odłożył na bok indywidualne ambicje i pełnił przede wszystkim rolę defensywnego skrzydłowego, ograniczając swoje zadania ofensywne na rzecz zespołu. Kerr wielokrotnie chwalił go za takie podejście, a Booker odegrał ważną rolę w zdobyciu przez Amerykanów piątego z rzędu olimpijskiego złota.
Na ten moment trudno jednak oczekiwać, że Phoenix będzie zainteresowane takim ruchem. Booker pozostaje twarzą Suns i jest związany z klubem do sezonu 2029/30 po podpisaniu dwuletniego przedłużenia kontraktu o wartości 145 milionów dolarów. Warriors mogą więc mieć Bookera na swojej liście życzeń, ale obecnie nie ma sygnałów, że Suns zamierzają rozstawać się ze swoją największą gwiazdą. Dla Golden State byłby to natomiast wymarzony sposób na zabezpieczenie przyszłości zespołu w końcowych latach ery Stephena Curry’ego.