Donald Trump pojawił się na trzecim meczu finałów NBA. Prezydent Stanów Zjednoczonych zasiadł na loży, która była otoczona szybami pancernymi.
79-latek stał się tym samym pierwszym aktywnym prezydentem USA, który zasiadł na trybunach podczas meczu NBA. Jego wizyta wiązała się z wielkimi kontrolami, które obejmowały wszystkich - od pracowników hali, przez zawodników i sztab, aż oczywiście po kibiców. Podczas hymnu Trump został pokazany na telebimie, a kibice zareagowali buczeniem.
Później kamery wychwyciły również prezydenta USA, który najprawdopodobniej w trakcie spotkania uciął sobie drzemkę. Ostatecznie Trump nie obejrzał zaciętej końcówki meczu, bowiem wyszedł z legendarnej Madison Square Garden siedem minut przed końcem.