Prezydent Stanów Zjednoczonych został zapytany o to, kto jest najlepszym koszykarzem w historii. Jednoznacznie wskazał na LeBrona Jamesa, ale w jego wypowiedzi znów nie zabrakło kontrowersji.
Decyzja LeBrona Jamesa o podpisaniu kontraktu z Philadelphia 76ers odbiła się szerokim echem nie tylko w świecie koszykówki. Głos w tej sprawie zabrał również prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump, który przy okazji został zapytany o trwającą od lat debatę dotyczącą najlepszego koszykarza w historii NBA. Podczas piątkowego spotkania z mediami Trump stwierdził, że jego zdaniem bezdyskusyjnym numerem jeden pozostaje Michael Jordan.
– Michael Jordan jest moim przyjacielem. Grywam z nim w golfa, to naprawdę świetny facet. Myślę, że LeBron... może jest rasistą, może po prostu mnie nie lubi. A ja lubię ludzi, którzy lubią mnie, więc wybieram Michaela Jordana – powiedział Trump.
Prezydent nie przedstawił jednak żadnych argumentów związanych z osiągnięciami sportowymi obu zawodników. Nie wspomniał ani o sześciu mistrzostwach Jordana, ani o jego imponujących średnich z kariery czy wpływie na rozwój światowej koszykówki. Jako główny argument wskazał swoje prywatne relacje z legendą Chicago Bulls. Relacje Trumpa i LeBrona Jamesa od lat są napięte. Koszykarz wielokrotnie krytykował prezydenta i otwarcie angażował się w działania polityczne po stronie Partii Demokratycznej. W ubiegłym roku publicznie poparł Kamalę Harris w kampanii prezydenckiej.
Trump z kolei od dawna nie szczędzi Jamesowi uszczypliwości. W przeszłości wielokrotnie krytykował jego wypowiedzi i umniejszał jego osiągnięcia sportowe. Po mistrzostwie Lakers w 2020 roku zwracał uwagę na niższą oglądalność finałów NBA, a jego syn Donald Trump Jr określił kiedyś LeBrona mianem „największego mięczaka w zawodowym sporcie”.