W trakcie pierwszego meczu finałowej serii Knicks ze Spurs, Gregg Popovich obserwował wszystko ze specjalnej loży, w której otoczony był przyjaciółmi. Rzekomo w jednej z zakulisowych rozmów zdradził, że bardzo chętnie wróciłby na poziom parkietu.
San Antonio Spurs będą chcieli wyrównać serię przeciwko New York Knicks w meczu numer dwa i wszystko będzie zależeć od korekt, jakie wprowadzą po porażce w pierwszym spotkaniu. Jednym z kluczowych elementów całej układanki jest prawdopodobnie Gregg Popovich, który wciąż jest przy drużynie i udziela wskazówek, kiedy tylko może. To ma sens — Popovich prowadził zespoły w sześciu Finałach NBA w swojej karierze i wygrał pięć z nich.
Były zawodnik NBA Antonio Daniels niedawno podzielił się rozmową, jaką odbył z Popovichem, który wyraźnie tęskni za prowadzeniem drużyny na największej scenie.
- Oglądaliśmy [mecz numer jeden] w loży Popa razem z nim. Zapytałem go dziś: ‘Brakuje ci tego?’ A on odpowiedział: ‘Nie masz pojęcia jak bardzo. Chciałbym być teraz tam na dole’ — powiedział Daniels w podcaście Game Over.
Pop trenował jednych z najlepszych zawodników w historii i wielu z nich przypisałoby mu część swojego sukcesu. Jeśli Spurs zdobędą mistrzostwo po tej serii, Popovich na pewno dostanie za to część uznania. Nie ma wątpliwości, że to jeden z największych umysłów trenerskich w historii. Mimo że nie może ich trenować, wciąż daje młodemu zespołowi wskazówki, a Victor Wembanyama zdradził, co napisał do niego po pierwszym meczu.
- Jeszcze z nim nie rozmawiałem, ale tak, napisał do mnie wiadomość — powiedział Wembanyama. - W dużym skrócie chodziło o to, że byłem słaby i stać mnie na więcej.