Ja Morant co dopiero mówił głośno o tym, że nie chce odchodzić z Memphis Grizzlies, a teraz okazało się, że wypada z gry na co najmniej trzy tygodnie. To ogromna strata dla zespołu, bowiem rozgrywający grał ostatnio naprawdę dobrze.
Kontuzja więzadła pobocznego w lewym łokciu sprawi, że Morant, o którym dużo mówiło się ostatnio w kontekście transferowym, nie zagra do trade deadline, czyli do 5 lutego. Koszykarz miał nabawić się urazu podczas meczu domowego z Atlantą Hawks, choć początkowo nic nie zapowiadało poważniejszego urazu. W niecałe 30 minut zdobył wówczas 23 punkty, ale też spudłował rzut za trzy na zwycięstwo.
Problemy z łokciem są tylko kontynuacją problemów, z jakimi zmaga się w tym sezonie koszykarz. Morant od 15 listopada rozegrał tylko osiem spotkań - wszystko przez problemy z łydką. Zespoły NBA w przypadku takich kontuzji zaczęły „dmuchać na zimne”, bowiem w poprzedniej kampanii mieliśmy rekordową liczbę przypadków zerwania Achillesa. Wszystko po naciągnięciu łydki.
W 20 meczach tego sezonu 26-latek zdobywał średnio 19,5 punktu, 8,1 asysty oraz 3,3 zbiórki.