Dużo w ostatnich tygodniach mówiło się na temat Kristapsa Porzingisa i jego tajemniczych problemach. Teraz Łotysz ogłosił, że zawiesza swoją karierę. To bardzo przykry moment zarówno dla koszykarza, jak i Warriors, którzy liczyli na jego pomoc.
W piątek po południu środkowy Golden State Warriors Kristaps Porzingis poinformował, że zdecydował się zrobić przerwę od koszykówki. Zawodnik chce skupić się na leczeniu zespołu posturalnej tachykardii ortostatycznej (POTS), choroby o podłożu autoimmunologicznym, która uniemożliwiła mu występy w obecnym sezonie.
Łotysz trafił do Warriors podczas lutowego okienka transferowego. W poprzednim sezonie rozegrał dla tego zespołu 15 spotkań, notując średnio 16,1 punktu, 5,3 zbiórki, 2,3 asysty i 1,1 bloku w ciągu 23,7 minuty na mecz. Optymizm związany z poprawą stanu zdrowia środkowego sprawił, że latem obie strony porozumiały się w sprawie dwuletniego kontraktu o wartości 40 milionów dolarów.
Niestety, problemy związane z POTS, które po raz pierwszy dały o sobie znać pod koniec sezonu 2024/25, gdy Łotysz występował jeszcze w Boston Celtics, ponownie się nasiliły. W efekcie zawodnik nie zdołał wrócić na parkiet. Warriors wstrzymali wypłaty wynagrodzenia dla Porzingisa, uznając jego nieobecność za nieusprawiedliwioną. Pojawiły się również doniesienia, że klub rozważa jego transfer – zarówno w najbliższym czasie, jak i po 15 grudnia, kiedy większość zawodników NBA uzyska możliwość zmiany zespołu.
W piątkowym oświadczeniu koszykarz wyraził nadzieję, że uda mu się „współpracować z Warriors, aby znaleźć rozwiązanie, które będzie miało sens dla obu stron”.