Sochan: moje miejsce jest w NBA

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:
YouTube

Jeremy Sochan udzielił wywiadu Marcowi J. Spearsowi z Andscape, w którym podkreśla, że jego głównym celem jest powrót do NBA. Polak nie ma cienia wątpliwości, że to właśnie tam jest jego miejsce. 

‍

Jeremy Sochan otrzymał oferty od klubów z Europy i Australii, ale wolałby poczekać na kolejną szansę w NBA. Sochan został zwolniony z kontraktu po tym, jak spędził obóz przygotowawczy i mecze przedsezonowe w Portland Trail Blazers. Jego umowa typu Exhibit 9 nie była gwarantowana. Obecnie występuje w G League, reprezentując Texas Legends, czyli zespół filialny Dallas Mavericks. W ubiegłym miesiącu został wybrany z pierwszym numerem w drafcie G League.

‍

Polak liczy na to, że w pewnym momencie otrzyma szansę dołączenia do pierwszej drużyny Mavericks. Może również podpisać kontrakt z dowolnym innym zespołem NBA, ponieważ prawa do zawodnika w G League są niezależne od praw do niego w NBA. Sochan nie kwalifikuje się już do podpisania umowy typu two-way, ponieważ ma za sobą cztery sezony doświadczenia w lidze.

‍

– Zawsze będę dumny ze swojej drogi, ponieważ jest naprawdę wyjątkowa. Jestem teraz w takim, a nie innym miejscu. Trochę dziwnie było znaleźć się bez klubu, ale tak już bywa. Będę ciężko pracował, pozostanę w gotowości i zrobię wszystko, żeby udowodnić swoją wartość. Co najważniejsze, ludzie z mojego otoczenia wiedzą, że wciąż jestem głodny sukcesu. Nadal jestem tym samym gościem – powiedział Sochan.

‍

W Nowym Jorku nie dostawał zbyt wielu minut. W 16 występach w sezonie zasadniczym spędzał na parkiecie średnio zaledwie 6,9 minuty, a w ośmiu meczach fazy play-off – 3,3 minuty. Mimo to zdobył swoje pierwsze mistrzostwo NBA, gdy jego nowy zespół pokonał w finałach drużynę, w której rozpoczynał karierę.

‍

– To było pod pewnym względem zatoczenie pełnego koła. Pierwsze dwa lata w Spurs upłynęły pod znakiem porażek i rozwoju. Później znalazłem się w play-offach i finałach przeciwko drużynie, z którą zaczynałem. To było niesamowite uczucie. Nie potrafię opisać tych emocji. Ostatni raz pojawiłem się na parkiecie na ostatnie osiem sekund meczu. To było naprawdę wyjątkowe przeżycie – wspominał.

‍

Jesienią Sochan spodziewał się, że znajdzie się w ostatecznym składzie Portland Trail Blazers, mimo że jego kontrakt nie był gwarantowany.

‍

– Nie mogę powiedzieć, że się tego spodziewałem. Biorąc pod uwagę to, jak wyglądały ostatnie dwa lata, rozumiem, dlaczego tak się stało, i dostrzegam argumenty stojące za tą decyzją. Zabawne jest to, że kiedy spojrzy się na składy drużyn NBA, widać w nich mieszankę różnych zawodników. Jestem przekonany, że zasługuję na miejsce w jednym z tych zespołów – przyznał Sochan.

‍

Polak zdradził również, że New York Knicks interesowali się nim w kontekście zaproszenia na obóz przygotowawczy. Kontaktowali się z nim także przedstawiciele Los Angeles Clippers.

Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes