Historycznie słaba ławka rezerwowych Lakers po cichu sabotuje sezon, który mógłby być naprawdę udany. Liczby są bezlitosne i nie da się ich w żaden sposób wygładzić. Los Angeles Lakers mają zdecydowanie najgorszą ławkę w NBA.
Już same punkty rezerwowych mówią wszystko. Lakers zajmują ostatnie miejsce w lidze ze średnią zaledwie 24,9 punktu na mecz — aż o pięć punktów mniej niż kolejna drużyna od końca i ponad 20 punktów za ligowymi liderami, takimi jak Memphis Grizzlies (46,8 pkt) czy Chicago Bulls (44,3 pkt).
Owszem, ławka Lakers trafia przyzwoite 45,7% rzutów z gry i 34,7% zza łuku, ale te liczby są mylące. Jednak wiele rzutów to desperackie próby pod koniec akcji, a skuteczność drastycznie spada, gdy rywale zaczynają skupiać się defensywnie. Jeszcze bardziej niepokojące są detale. Los Angeles zajmują 29. miejsce w lidze w zbiórkach rezerwowych i ostatnie w asystach z ławki.
Luka Doncić, LeBron James i Austin Reaves dźwigają ogromny ciężar ofensywny. Po dodaniu Deandre’a Aytona i Ruiego Hachimury pierwsza piątka potrafi punktować na poziomie każdego zespołu w lidze. Problem zaczyna się w momencie, gdy dwóch lub trzech z tych zawodników siada na ławce. Piątki oparte na Gabe’ie Vincencie, Jaxsonie Hayesie, Daltonie Knechcie, Marcusie Smarcie i Jarredzie Vanderbilcie regularnie tracą punkty seriami.
Akcje, które powinny jedynie „utrzymać stan gry”, bardzo szybko zamieniają się w straty rzędu pięciu czy sześciu punktów w mniej niż dwie minuty. W tej chwili Jake LaRavia jest prawdopodobnie najbardziej stabilnym elementem ławki Lakers, co samo w sobie mówi wszystko o problemach z głębią składu. Walczy, dobrze porusza piłkę i nie próbuje grać ponad swoje możliwości, ale oczekiwanie, że to on będzie filarem drugiej piątki drużyny aspirującej do tytułu, jest zwyczajnie nierealne.
Lakers wygrywają pomimo braku głębi, a nie dzięki niej. W play-offach rotacje się skracają. Wciąż potrzebujesz co najmniej ośmiu zawodników, którym możesz zaufać. Na ten moment Lakers ledwo mają sześciu. I dopóki to się nie zmieni, najgorsza ławka w NBA pozostanie największym sygnałem ostrzegawczym wiszącym nad drużyną pełną gwiazd o mistrzowskim potencjale.