Lakers pozbyli się picków na siedem lat!

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:

Rob Pelinka postawił wszystko na jedną kartę. Chce zbudować wokół Luki Doncicia drużynę gotową do walki o mistrzostwo NBA, a to sporo go kosztowało. Na ten moment nie mają za wiele do powiedzenia w kontekście draftu… 

Po pozyskaniu młodego środkowego Walkera Kesslera oraz podpisaniu kontraktów z kilkoma wartościowymi zadaniowcami, skład drużyny wygląda dziś zupełnie inaczej niż jeszcze kilka miesięcy temu. Zmiany te miały jednak swoją cenę. Szczególnie sprowadzenie Walkera Kesslera mocno uszczupliło pulę przyszłych wyborów w drafcie, które Lakers mogliby wykorzystać w kolejnych wymianach, a także ograniczyło ich możliwości zatrzymania własnych wolnych agentów, takich jak Marcus Smart, Luke Kennard czy – przede wszystkim – LeBron James. 

Co więcej, nowy kontrakt Kesslera o wartości 130 milionów dolarów sprawia, że Lakers są zobowiązani wypłacić aż 480 milionów dolarów swojej trójce najważniejszych zawodników. To ogromne obciążenie finansowe, które wywiera jeszcze większą presję na klub, by ten utalentowany młody trzon zespołu odniósł sukces.

- Po transakcji sign-and-trade po Walkera Kesslera Lakers nie mają już ani jednego wyboru w pierwszej rundzie draftu, którym mogliby handlować w ciągu najbliższych siedmiu lat – napisał dziennikarz Brett Siegel. - Los Angeles ma teraz również zakontraktowane łącznie 480 milionów dolarów dla Luki Doncicia, Austina Reavesa i Walkera Kesslera.

Quentin Grimes będzie najlepiej opłacanym zadaniowcem zespołu z pensją 13,3 milionów dolarów w przyszłym sezonie. Kolejni są Jarred Vanderbilt (12,4 milionów), Collin Sexton (9,5 miliona), a Deandre Ayton – po skorzystaniu z opcji zawodnika – będzie dopiero siódmym najlepiej opłacanym graczem drużyny z wynagrodzeniem 8,1 milionów dolarów. Nie jest tajemnicą, że Lakers desperacko potrzebowali środkowego, jednak niewielu spodziewało się, jak wysoką cenę będą gotowi zapłacić. 

W przypadku Kesslera oddali dwa przyszłe wybory w drafcie oraz dwa prawa do zamiany wyborów. Mimo to właśnie on był ich priorytetem, a w klubie wierzą, że znacząco podnosi potencjał zespołu. Problem polega na tym, że Lakers nie mają już żadnych wyborów w pierwszej rundzie, którymi mogliby handlować, co praktycznie eliminuje możliwość przeprowadzenia kolejnej dużej wymiany w przyszłym sezonie.

Ewentualne wzmocnienia będą więc musiały nadejść głównie poprzez wolną agenturę. Tylko tego lata Lakers przeznaczyli 450 mln dolarów na kontrakty pięciu zawodników, z których żaden nigdy nie wystąpił w Meczu Gwiazd: Austina Reavesa, Collina Sextona, Quentina Grimesa, Sandro Mamukelaszwilego i Walkera Kesslera. Wszyscy podpisali wieloletnie umowy z opcjami zawodnika, dlatego każdy kolejny gracz najprawdopodobniej będzie mógł zostać pozyskany jedynie za ligowe minimum dla weterana.

Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes