LeBron miał sporo zarobić, gdyby trafił do Knicks

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:
nba.com

Już na starcie wszyscy chcieli obsypać LeBrona Jamesa złotem. Na jaw wyszły informacje, że w jego kontrakcie z Nike był konkretny bonus. Aby go aktywować, James w drafcie musiał trafić do… New York Knicks. 

‍

W niedawnym odcinku podcastu „The Hoop Collective” Brian Windhorst z ESPN ujawnił, że James myślał o występach w Nowym Jorku jeszcze przed rozegraniem pierwszego meczu w NBA. LeBron podpisał z Nike rekordowy kontrakt na obuwie sportowe. Wcześniej odrzucił ofertę w wysokości 10 milionów dolarów od Paula Firemana, właściciela Reeboka. 

‍

- Dosłownie wieczorem przed tym, jak zgodził się na kontrakt z Nike, w umowie znalazł się zapis o dużej premii. Mógł otrzymać dodatkowe 20 lub 30 procent, gdyby trafił do Nowego Jorku – powiedział Windhorst. - Uzgodnili to dokładnie wieczorem przed loterią draftu. Dlatego tak ważne było sfinalizowanie umowy przed losowaniem. Chcieli uwzględnić możliwość, że LeBron trafi do Nowego Jorku, ale równie dobrze mógł zostać wybrany przez Memphis czy Cleveland. Kiedy okazało się, że Knicks otrzymają dziewiąty numer, w pomieszczeniu rozległ się wyraźny jęk rozczarowania. Wszyscy liczyli na Nowy Jork - dodał. 

‍

Nike zaprezentowało młodemu koszykarzowi prototypy jego pierwszego sygnowanego modelu butów oraz rekordową propozycję wartą 90 milionów dolarów. LeBron ją zaakceptował. Jak wynika z relacji Windhorsta, kwota ta mogła być jeszcze wyższa, gdyby Knicks sensacyjnie wygrali loterię draftu. Mieli jednak niewielkie szanse na wygraną w loterii Nowojorski zespół przystępował do loterii z dziewiątą pozycją i ostatecznie właśnie taki numer otrzymał. Knicks wykorzystali go, wybierając skrzydłowego Michaela Sweetneya. Zawodnik spędził w Nowym Jorku zaledwie dwa sezony, a jego kariera w NBA zakończyła się po czterech latach.

Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes