Przegląd nocy: 40 punktów Embiida

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:
AP Photo

Cała Filadelfia przecierała oczy ze zdumienia. Joel Embiid zagrał jak w swoim sezonie MVP i poprowadził Sixers do zwycięstwa z Pelicans. To był pierwszy mecz ekipy z Miasta Braterskiej Miłości po stracie Paula George’a.

SIXERS - PELS 124:114

Joel Embiid zdobył 40 punktów i 11 zbiórek, prowadząc Philadelphia 76ers do zwycięstwa odniesionego zaledwie kilka godzin po tym, jak Paul George został zawieszony na 25 meczów za wykrycie w jego organizmie niedozwolonych środków. Sixers długo nie potrafili odskoczyć New Orleans Pelicans, a losy spotkania rozstrzygnęły się dopiero w końcówce.

Tyrese Maxey zdobył 18 punktów i trafił jeden z czterech rzutów za trzy, dający Philadelphii prowadzenie 117:111. Chwilę później Embiid oraz VJ Edgecombe dołożyli kolejne trójki, powiększając przewagę do 123:113. Gdy Embiid podchodził do linii rzutów wolnych na 11,3 sekundy przed końcem, hala skandowała „M-V-P! M-V-P!”. Pierwszy celny rzut wolny pozwolił mu osiągnąć granicę 40 punktów. Najlepszym strzelcem Pelicans był Saddiq Bey z 34 punktami, a Zion Williamson zakończył mecz z dorobkiem 11 punktów.

HEAT - BULLS 118:125

Ayo Dosunmu ustanowił rekord sezonu, zdobywając 29 punktów, a osłabieni Chicago Bulls pokonali Miami Heat. Dosunmu dołożył także dziewięć asyst i osiem zbiórek. Matas Buzelis zakończył mecz z 21 punktami, a Isaac Okoro dorzucił 20, a Bulls trafili łącznie aż 20 rzutów za trzy punkty. W barwach Miami najlepiej punktował Pelle Larsson, autor 22 punktów, natomiast Bam Adebayo zdobył 21 punktów, z czego aż 15 w czwartej kwarcie. 

Heat czterokrotnie doprowadzali do remisu w ostatnich 3:37 meczu, ale ani razu nie zdołali objąć prowadzenia. Trener Chicago Billy Donovan już po starcie meczu wziął czas, po którym jego zespół zanotował serię 12:0. Kolejną przerwę wziął na początku trzeciej kwarty, gdy Bulls przegrywali 11 punktami – odpowiedzią była seria 10:0 i odwrócenie losów spotkania, zakończone prowadzeniem 91:84 przed czwartą kwartą.

Chicago musiało radzić sobie bez sześciu z dziewięciu najlepiej opłacanych zawodników: Josha Giddeya (ścięgno udowe), Nikoli Vucevicia (odpoczynek), Zacha Collinsa (palec), Coby’ego White’a (łydka), Jalena Smitha (łydka) oraz Tre Jonesa (ścięgno udowe). Miami również wystąpiło w mocno okrojonym składzie, bez czterech z sześciu najlepiej opłacanych graczy, w tym Normana Powella (sprawy osobiste), Daviona Mitchella (bark) i Tylera Herro (żebra).

ROCKETS - MAVERICKS 111:107

Amen Thompson zdobył 21 punktów, miał dziewięć asyst i osiem zbiórek, prowadząc Houston Rockets do zwycięstwa 111:107 nad Dallas Mavericks. Jego efektowny wsad po alley-oopie dał Rockets czteropunktowe prowadzenie na niespełna dwie minuty przed końcem. Chwilę później Mavericks odpowiedzieli czterema punktami z rzędu – trafiali debiutant Cooper Flagg oraz Naji Marshall – doprowadzając do remisu na około minutę przed końcem. Gdy na zegarze zostało 28 sekund, Alperen Sengun trafił spod kosza i wyprowadził Houston na prowadzenie. Po niecelnym rzucie Flagga Rockets zebrali piłkę, a Tari Eason dobił akcję wsadem, ustalając wynik na 111:107 przy 14,4 sekundy do końca. Ostatnia próba za trzy punkty Flagga odbiła się od obręczy.

Flagg był najlepszym zawodnikiem Dallas, kończąc mecz z 34 punktami i 12 zbiórkami. Rockets prowadzili już 13 punktami po trójce Josha Okogie na około 5,5 minuty przed końcem trzeciej kwarty, jednak Mavericks odpowiedzieli serią 13:5 i zmniejszyli straty do 82:87 przed czwartą odsłoną. W czwartej kwarcie Dallas przegrywało różnicą 10 punktów, zanim Flagg zdobył wszystkie punkty zespołu w serii 6:2, zmniejszając stratę do 97:103 na 3,5 minuty przed końcem. Kevin Durant odpowiedział celnym rzutem dla Houston, ale Mavericks zdobyli kolejne sześć punktów i zbliżyli się na 105:103, co doprowadziło do ciekawej końcówki. 

POZOSTAŁE MECZE

Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes