Problemy w raju? Thunder nie są już tą samą drużyną, co na początku sezonu i kontuzje coraz mocniej odbijają się na formie drużyny prowadzonej przez Marka Daigneualta. Mecze Mavs - Bucks oraz Nuggets - Grizzlies nie odbyły się z powodu złych warunków atmsofercznych.
Immanuel Quickley zdobył 23 punkty i zebrał 11 piłek, pomagając Toronto Raptors pokonać Oklahomę City Thunder. R.J. Barrett dołożył 14 punktów, a Scottie Barnes zanotował 10 punktów i 10 zbiórek dla Raptors, którzy odnieśli czwarte zwycięstwo z rzędu. Shai Gilgeous-Alexander był najlepszym strzelcem Oklahoma City, zdobywając 24 punkty przy skuteczności 8/11 z gry. Zdobył co najmniej 20 punktów w 117. kolejnym meczu, co jest drugą najdłuższą taką serią w historii NBA.
Thunder grali osłabieni — z powodu kontuzji zabrakło m.in. podstawowych zawodników Jalena Williamsa i Isaiaha Hartensteina oraz ważnego rezerwowego Ajaya Mitchella. W trakcie spotkania z gry wypadł także obrońca Cason Wallace, który doznał bólu w lewej pachwinie. SGA rozkręcił się w trzeciej kwarcie, a jego wejście pod kosz dało Thunder prowadzenie 68:66. W tej odsłonie zdobył 12 punktów. Toronto prowadziło 101:99, gdy Barnes zablokował rzut Cheta Holmgrena, a Raptors zebrali piłkę. Na 13 sekund przed końcem Jamal Shead z Toronto spudłował oba rzuty wolne, ale Raptors znów zebrali. Chwilę później Quickley został sfaulowany i wykorzystał oba wolne na 8,2 sekundy przed końcem, dając Toronto bezpieczną przewagę.
Saddiq Bey i Zion Williamson zdobyli po 24 punkty i zanotowali po 10 zbiórek, a New Orleans Pelicans roztrwonili 20-punktową przewagę, by ostatecznie się podnieść i pokonać San Antonio Spurs. Victor Wembanyama poprowadził Spurs, notując 16 punktów, 16 zbiórek i cztery bloki, a Keldon Johnson dołożył 15 punktów, jednak San Antonio nie zdołało wykorzystać powrotu do gry po dwucyfrowej stracie.
Przewaga Nowego Orleanu urosła do 19 punktów w połowie trzeciej kwarty, co skłoniło trenera Spurs Mitcha Johnsona do zdjęcia całej pierwszej piątki po przerwie na żądanie. Ta zmiana przyniosła efekt — San Antonio zanotowało serię 21:4 na przełomie trzeciej i czwartej kwarty, kończąc ją 16 punktami zdobytymi z rzędu. Stephon Castle trafił drugi z dwóch rzutów wolnych, wyprowadzając Spurs na prowadzenie 93:89 na 4:39 przed końcem. Pelicans odpowiedzieli jednak imponującą serią 17:3 w końcówce meczu i ostatecznie Spurs ograli.
Stephen Curry zdobył 26 punktów i poprowadził Golden State Warriors do zwycięstwa 111:85 nad Minnesotą Timberwolves. Była to piąta porażka Wolves z rzędu i ich najdłuższa taka seria od ponad trzech lat. Curry dołożył siedem asyst oraz cztery przechwyty, a występ zaliczył mimo wcześniejszych problemów z kolanem. Moses Moody dorzucił 19 punktów i osiem zbiórek, a Warriors wygrali siódmy mecz w ostatnich dziesięciu spotkaniach.
Anthony Edwards był najlepszym zawodnikiem Minnesoty notując 32 punkty i 11 zbiórek. Mecz został rozegrany dzień później niż planowano po tragicznym wydarzeniu w Minneapolis, co wpłynęło na atmosferę spotkania. Timberwolves mieli moment dobrej gry pod koniec pierwszej połowy, kiedy seria 10:0 i trójka Edwardsa dały im prowadzenie 47:46. Po przerwie jednak Golden State szybko przejęli kontrolę nad meczem i przez ostatnie 16 minut utrzymywali dwucyfrową przewagę.