Cam Thomas postanowił uderzyć w Brooklyn Nets za to, w jaki sposób traktują swoich zawodników. Według strzelca - Nets nie potrafią docenić swoich najlepszych graczy i przez to nigdy nie wygrzebią się ze średniactwa.
Obrońca Cam Thomas z Milwaukee Bucks powiedział, że jego odejście z Brooklyn Nets było „zdecydowanie” spowodowane tym, że klub w niego nie wierzył. Jak jednak dodał, brak zaufania nie dotyczył wyłącznie jego osoby.
- Tacy po prostu są — powiedział Thomas w rozmowie z New York Post. - Nie wierzą w nikogo.
Ponieważ Nets nie zdołali znaleźć odpowiedniej wymiany z jego udziałem, zwolnili go krótko po zamknięciu okna transferowego 5 lutego. Po podpisaniu latem ubiegłego roku oferty kwalifikacyjnej w wysokości 6 milionów dolarów jako zastrzeżony wolny agent, miał w praktyce klauzulę blokującą transfer bez jego zgody. Przedstawiciele Thomasa preferowali takie rozwiązanie, by mógł sam wybrać kolejną drużynę. Kilka dni później podpisał z Milwaukee minimalny kontrakt obowiązujący do końca sezonu.
- Nigdy o to nie zapytałem. Nawet już mnie to nie obchodzi. Jestem w innym zespole. Nie chcę za dużo o nich mówić. Ale tak właśnie było — nie wierzyli — powiedział Thomas. - Chyba zawsze uważali, że można zrobić coś lepiej. Nie wiem. Ciągle za czymś gonili”.
Czas Thomasa w Nets upłynął pod znakiem licznych zmian kadrowych, co może tłumaczyć jego opinię, że organizacja nie wierzy w nikogo. W trakcie tego okresu grał także pod wodzą czterech różnych trenerów głównych. 24-letni Thomas latem zostanie niezastrzeżonym wolnym agentem.