Dwóch liderów Phoenix Suns wychodzi z założenia, że sędziowie w drugim meczu serii z Thunder nie wykonali swojej pracy jak należy. Najwyraźniej panowie w nosie mają czekające na nich kary finansowe i chcieli za wszelką cenę wysłać jasny sygnał.
- Przez 11 lat nigdy nie wskazałem sędziego z nazwiska, ale James [Williams] był dziś po prostu fatalny pod każdym względem — powiedział Devin Booker po meczu Phoenix Suns z Oklahomą City Thunder. Mistrzowie wygrali drugi mecz serii i prowadzą 2-0. - To szkodzi sportowi, szkodzi jego wiarygodności. Ludzie zaczną postrzegać to jak WWE, jeśli nikt nie będzie za to odpowiadał - dodał.
- To po prostu brak szacunku. Wiem, że nie zdobyłem mistrzostwa w tej lidze, ale jestem w niej już 11 lat. Skoro ja mówię to publicznie, to znaczy, że jest źle - mówił dalej.
Booker wyraził ogólne niezadowolenie z pracy sędziów, a szczególnie zirytował go faul techniczny, który otrzymał na 2:05 przed końcem trzeciej kwarty. Przyznał, że nie dostał żadnego wyjaśnienia, dlaczego go ukarano. Gwizdnął go sędzia J.B. DeRosa po akcji, w której Booker — próbując zapobiec wyjściu piłki poza parkiet — podał ja trafiając w Jaylina Williamsa. Williamsowi odgwizdano faul za kontakt z Bookerem, który wypadł poza parkiet. Co ciekawe, Alex Caruso z OKC apelował o techniczny dla Bookera jeszcze przed jego przyznaniem.
- To na pewno coś, co trzeba przeanalizować — powiedział Booker.
Booker doskonale zdawał sobie sprawę, że jego słowa mogą skończyć się karą finansową od ligi, ale uznał, że warto.
- Pierwszy raz od 11 lat, ale to było potrzebne. Cokolwiek dostanę za to kary, każdy może zobaczyć nagrania i zrozumieć, skąd ta frustracja - stwierdził.
Z kolei Dillon Brooks wskazywał na gwizdki sprzyjające Shaiowi Gilgeous-Alexandrowi.
- [Gilgeous-Alexander] jest trochę kruchy i to właśnie sędziowie będą gwizdać — powiedział Brooks, który zdobył 30 punktów, zanim usiadł za faule na 25 sekund przed końcem. - Muszę być mądrzejszy, ale to są play-offy. To jest gra dla prawdziwych mężczyzn. [...] Pamiętam, jak oglądałem to za czasów Michael Jordan albo gdy LeBron James był młodszy. To była fizyczna koszykówka. Nie rozumiem, dlaczego to całe padanie, symulowanie i machanie rękami jest dozwolone w play-offach. Zostawcie to na sezon zasadniczy dla kibiców. Tu chodzi o to, kto jest lepszą drużyną, bardziej poukładaną. Nie rozstrzygajcie meczów rzutami wolnymi - apelował.
Gilgeous-Alexander nie chciał szerzej komentować słów swojego kolegi z reprezentacji Kanady.
- Nie mam wpływu na to, na co Dillon czy ktokolwiek po drugiej stronie będzie narzekał — powiedział Gilgeous-Alexander, który oddał 17 rzutów wolnych w pierwszym meczu serii — o jeden więcej niż cały zespół Suns w tamtym spotkaniu. - Mogę tylko wyjść na parkiet i próbować wygrywać mecze dla mojego zespołu - dodał.
Po piątym faulu Brooksa na 3:02 przed końcem meczu, zawodnik Suns wykonał gest symulowania w kierunku głównego sędziego Williamsa, gdy Gilgeous-Alexander leżał na parkiecie.
- Muszę to obejrzeć jeszcze raz i sprawdzić, czy to faktycznie były faule — powiedział Brooks. - Ale wiem jedno — kiedy oglądałem play-offy albo gdy sam w nich grałem, to zawsze była czysta fizyczna koszykówka. Trzeba było zdobywać punkty albo zatrzymywać rywali. Nie to całe padanie, chodzenie na linię i przerywanie gry. To trzeba naprawić - mówi dalej.
Brooks miał też krótką konfrontację z Luguentzem Dortem — również kolegą z reprezentacji — co zakończyło się podwójnymi faulami technicznymi.
- Nie wiem, dlaczego ja dostałem techniczny - mówi Dort. - Zostałem odepchnięty. Byłem w to zamieszany, więc zobaczymy, może uda się to anulować z pomocą zespołu i związku zawodników - dodał.