NBA zaproponowała dużą reformę draftu pod nazwą „3-2-1”, przedstawioną wszystkim 30 generalnym menedżerom.
Projekt zakłada rozszerzenie loterii draftu z 14 do 16 drużyn oraz wprowadzenie strefy „degradacyjnej”, która ma karać trzy zespoły z najgorszym bilansem. Głosowanie właścicieli zaplanowano na 28 maja, a nowe zasady miałyby wejść w życie od draftu 2027. Propozycja zyskała już poparcie większości klubów po kilku tygodniach spotkań z zarządem ligi, komisją ds. rywalizacji i GM-ami. Możliwe są jeszcze drobne korekty, ale główne założenia są już ustalone.
Na czym polega system:
- drużyny spoza play-offów, ale nie będące w najgorszej trójce (miejsca 4–10), dostaną po trzy „kulki” w loterii
- trzy najgorsze zespoły dostaną tylko po dwie kulki, ale nie spadną niżej niż na 12. wybór
- pozostałe 13 drużyn z loterii może spaść nawet do 16. miejsca
- zespoły z miejsc 9–10 w play-in dostaną po dwie kulki
- przegrani meczów 7–8 w play-in dostaną po jednej kulce
Dodatkowe ograniczenia:
- zakaz uzyskania numeru 1 w drafcie rok po roku
- brak możliwości trzech kolejnych wyborów w top 5
- likwidacja ochron picków w przedziale 12–15
Liga zyskałaby również większe uprawnienia do karania tankowania np. poprzez zmniejszanie szans w loterii lub przesuwanie pozycji w drafcie. Komisarz Adam Silver jasno wskazał, że walka z tankowaniem to obecnie priorytet ligi.
- To decyzja, którą ostatecznie muszą podjąć właściciele. Ma konsekwencje biznesowe, sportowe i związane z wiarygodnością ligi. Traktujemy to bardzo poważnie i zamierzamy to naprawić. Bez dwóch zdań.