Wydaje się, że ta sprawa za każdym razem wraca i zamiast bliżej jej rozwiązania, jesteśmy coraz dalej. Okazuje się bowiem, że w sprawie “dziwnych akcji” obozu Kawhiego Leonarda pojawiła się jeszcze jedna wątpliwość.
W ramach prowadzonego dochodzenia dotyczącego umów Kawhiego Leonarda i Los Angeles Clippers z firmą Aspiration, NBA bada również, czy klub nie pokrywał prywatnych wydatków zawodnika bez późniejszego zwrotu kosztów. Kancelaria prawna Wachtell Lipton, która prowadzi śledztwo w imieniu ligi, sprawdza także, czy Leonard nie miał dodatkowej umowy sponsorskiej z inną firmą, o której do tej pory nie informowano publicznie.
Clippers zostali oskarżeni o obchodzenie przepisów dotyczących limitu salary cap poprzez wypłacanie Leonardowi dodatkowych pieniędzy za pośrednictwem fikcyjnej umowy sponsorskiej z Aspiration, jednym ze sponsorów klubu. Organizacja stanowczo zaprzecza tym zarzutom. Klub twierdzi, że zarówno on, jak i właściciel Steve Ballmer, padli ofiarą oszustwa ze strony współzałożyciela Aspiration, Joe Sanberga, który został skazany na 14 lat więzienia.
Część byłych pracowników Aspiration nie zgadza się z tezą, że lukratywna umowa sponsorska Leonarda od początku miała być jedynie fikcją. W firmie rzeczywiście prowadzono rozmowy na temat wykorzystania wizerunku koszykarza w kampaniach reklamowych. Jednym z pomysłów była akcja promocyjna inspirowana postacią Groota z uniwersum „Strażników Galaktyki” i „Avengers”. Powstały nawet wstępne projekty materiałów, jednak z czasem zespół kreatywny otrzymał polecenie porzucenia tego pomysłu.
Wynik śledztwa ma ogromne znaczenie nie tylko dla Clippers i samego Leonarda, ale również dla Toronto Raptors. Klub z Kanady ma bowiem uzgodnioną wymianę, w ramach której ma pozyskać dwukrotnego MVP finałów NBA. Transakcja nie zostanie jednak sfinalizowana do czasu zakończenia dochodzenia, aby Raptors nie przejęli na siebie ryzyka ewentualnych kar, które liga mogłaby nałożyć na Leonarda.