W Los Angeles cały czas nie zakończyli procesu budowania składu pod rywalizację w kolejnym sezonie. Teraz dla Roba Pelinki - szefa drużyny, kluczowe jest ściągnięcie dodatkowej pomocy na skrzydło. Na celowniku zespołu znalazł się Jonathan Kuminga.
Los Angeles Lakers od kilku tygodni są łączeni z pozyskaniem Jonathana Kumingi, który pozostaje zastrzeżonym wolnym agentem. Choć opinie na temat jego wartości są podzielone, zawodnik imponuje warunkami fizycznymi i atletyzmem, czyli cechami, którymi Lakers chcą uzupełnić skład. O determinacji klubu w walce o Kumingę opowiedział dziennikarz ESPN Anthony Slater.
– Mogę powiedzieć jedno – Lakers cały czas dzwonią do Jonathana Kumingi. Oczywiście nie złożyli jeszcze oferty na tyle atrakcyjnej, żeby zdecydował się ją przyjąć. Wszystko, co mogę powiedzieć, to że Rob Pelinka nie przestaje zabiegać o jego pozyskanie – stwierdził Slater.
– Wszyscy są przekonani, że ostatecznie trafi do Lakers. Rob Pelinka jest bardzo agresywny, jeśli chodzi o pozyskiwanie atletycznych skrzydłowych i silnych skrzydłowych – napisał Brett Siegel z ClutchPoints.
Kuminga został w ubiegłym roku wymieniony z Golden State Warriors do Atlanta Hawks. W nowym klubie prezentował nierówną formę, pokazując zarówno swój ogromny potencjał, jak i mankamenty, które od początku kariery stawiają jego prawdziwą wartość pod znakiem zapytania. Na początku miesiąca pojawiły się informacje o możliwej wymianie typu sign-and-trade pomiędzy Lakers i Hawks, której głównymi bohaterami mieli być Kuminga oraz Jarred Vanderbilt. Rozmowy jednak utknęły w martwym punkcie.
Dla Lakers, którzy opierają swoją grę przede wszystkim na Luce Donciciu i Austinie Reavesie, wzmocnienie defensywy oraz zwiększenie wszechstronności na skrzydłach jest jednym z głównych priorytetów. Mimo że do porozumienia wciąż nie doszło, wielu obserwatorów ligi uważa, że prędzej czy później Jonathan Kuminga i tak wyląduje w Los Angeles.