Lonzo Ball: To będzie jedna z rzeczy, które będę żałował

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:
AP Photo

Lonzo Ball wszedł do NBA jako jeden z najbardziej rozpoznawalnych młodych koszykarzy swojego pokolenia. Zanim jeszcze rozegrał pierwszy mecz w najlepszej lidze świata, wokół niego było ogromne zainteresowanie, do którego w dużej mierze przyczynił się jego ojciec - LaVar Ball.

Rozgrywający po latach przyznaje, że jedną z rzeczy, które zrobiłby inaczej, byłoby znacznie wcześniejsze przejęcie pełnej kontroli nad własną karierą.

‍

- Na początku kariery grałem w kosza i słuchałem mojego taty. Tak naprawdę robiłem to, co mi mówił. Myślę, że to będzie jedna z rzeczy, których będę żałował. Mogłem przejąć kontrolę nad swoją karierą nieco szybciej - stwierdził.

‍

Ball został wybrany przez Los Angeles Lakers z drugim numerem draftu w 2017 roku. Presja była ogromna, a jego ojciec praktycznie od początku znajdował się w centrum medialnego zamieszania. Ostatecznie Lonzo spędził w Lakers tylko dwa sezony, po czym został częścią wielkiej wymiany za Anthony'ego Davisa. Później występował w New Orleans Pelicans, a następnie trafił do Chicago Bulls.

‍

To właśnie w Wietrznym Mieście jego kariera znalazła się na największym zakręcie. Kontuzja lewego kolana sprawiła, że Ball nie zagrał ani jednego meczu w sezonach 22/23 i 23/24. Przeszedł kilka zabiegów, w tym w marcu 2023 roku przeszczep łąkotki i chrząstki. Do NBA wrócił dopiero jesienią 2024 roku, po ponad dwóch latach przerwy.

‍

Dzisiaj Ball otwarcie przyznaje, że nie jest już zawodnikiem, który może na parkiecie robić wszystko to, czego chciałby jego organizm. Jednocześnie nie zamierza rozpamiętywać tego, co stracił.

‍

- W pewnym momencie nie mogłem robić już wszystkiego, co bym chciał. Myślę, że prędzej czy później każdy zawodnik musi się z tym zmierzyć. Zawsze pojawia się myśl: „Cholera, chciałbym móc zrobić to. Chciałbym móc zrobić tamto”. Ale ja nigdy nie żyję przeszłością. Kiedy wróciłem, moje podejście było takie: „Dobra, nie mogę już robić tego, tego i tamtego, ale nadal mogę robić co innego. Musimy więc jakoś się do tego dostosować i sprawić, żeby to wszystko działało - dodał.

‍

Przed sezonem 25/26 Bulls wymienili go do Cleveland Cavaliers za Isaaca Okoro. Ball rozegrał dla Cavs 35 spotkań. Notował średnio 4,6 punktu, 4,0 zbiórki i 3,9 asysty, trafiając zaledwie 30,1% rzutów z gry oraz 27,2% prób za trzy. Dziś twierdzi, że gdyby trafiał dwa rzuty na mecz więcej, utrzymałby się w lidze.

‍

Ostatecznie w lutym Cavs wysłali go do Utah Jazz, którzy zdecydowali się go zwolnić. Najprawdopodobniej tak dobiegła końca jego kariera w NBA.

‍

Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes