Dwóch wolnych agentów, wokół których panowało w ostatnim czasie największe zamieszanie, zamknęli temat swojej gry w sezonie 2026/27. Bennedict Mathurin związał się umową z Pelicans, z kolei Jonathan Kuminga pomoże Wolves.
Przez kilka tygodni mówiło się, że New Orleans Pelicans są jedynym zespołem spoza Los Angeles Clippers, który poważnie zabiega o Bennedicta Mathurina. Wydawało się więc, że wszystko rozstrzygnie się między tymi dwoma klubami, przy czym przewagę mieli Clippers, ponieważ Mathurin był zastrzeżonym wolnym agentem. W środę pojawiły się jednak informacje, że Mathurin i Pelicans doszli do porozumienia w sprawie dwuletniej umowy o wartości 16 milionów dolarów. Drugi rok kontraktu ma być objęty opcją zawodnika.
Aby umowa mogła dojść do skutku, Clippers i Mathurin muszą zgodzić się na wycofanie oferty kwalifikacyjnej w wysokości 8,8 miliona dolarów, co uczyniłoby go niezastrzeżonym wolnym agentem. Oficjalny termin jednostronnego wycofania takiej oferty przez klub minął 13 lipca, ale wciąż można to zrobić w trakcie offseasonu, jeśli zawodnik i zespół dojdą do porozumienia. Na razie nie zostało to jeszcze oficjalnie potwierdzone, ale obie strony pracują nad takim rozwiązaniem.
Nowa umowa pozwoli Mathurinowi już przyszłego lata ponownie wejść na rynek wolnych agentów, jeśli będzie tego chciał, a jednocześnie gwarantuje mu drugi sezon kontraktu. Zawodnik uznaje taki scenariusz za najlepsze rozwiązanie. Clippers co prawda deklarowali, że chcieliby zatrzymać Mathurina, ale ich działania pokazują, że nie jest on dla nich priorytetem. Jeśli wymiana Kawhia Leonarda do Toronto dojdzie do skutku, Clippers będą mieli 16 gwarantowanych kontraktów w składzie, a dodatkowo umowę bez gwarancji z Camem Christie'em – i to jeszcze bez Mathurina. Klub i tak będzie musiał przed rozpoczęciem sezonu dokonać wymiany lub zwolnić przynajmniej jednego zawodnika z gwarantowanym kontraktem.
Jeśli prawdziwe są doniesienia, że Clippers pomagają mu w wycofaniu oferty kwalifikacyjnej, zawodnik odejdzie z klubu za darmo. Mathurin trafił do Clippers w ramach wymiany z udziałem Ivicy Zubaca i szybko pokazał, że potrafi dostarczać punkty z ławki rezerwowych. W 26 meczach notował średnio 17,4 punktu i 5,5 zbiórki. Jednocześnie jego skuteczność pozostawiała sporo do życzenia – trafiał zaledwie 20,7% rzutów za trzy. Do tego zaliczał niemal tyle samo strat, co asyst.
Po intensywnych staraniach Anthony’ego Edwardsa i innych osób Kuminga zdecydował się dołączyć do Minnesota Timberwolves. Podpisał dwuletni kontrakt o wartości 13 milionów dolarów. Zawodnik skorzystał z wyjątku mid-level dla zespołów płacących podatek od luksusu, który Timberwolves wciąż mieli do dyspozycji. To duży sukces rekrutacyjny Timberwolves, którzy w ostatnim miesiącu mocno zabiegali o pozyskanie Kumingi. Oczekuje się, że Kuminga wskoczy do podstawowego składu na pozycji niskiego skrzydłowego, tworząc wyjściową piątkę razem z LaMelo Ballem, Edwardsem, Jadenem McDanielsem i Rudym Gobertem.
Kumingę wcześniej próbowali pozyskać Los Angeles Lakers, którzy widzieli go w podstawowym składzie obok Luki Doncicia i Austina Reavesa. Lakers próbowali porozumieć się z Atlantą w sprawie sign-and-trade, ale taki ruch wymagałby od Kumingi podpisania co najmniej trzyletniego kontraktu, a nie dwuletniej umowy, jaką ostatecznie wybrał w Minnesocie. Ponadto Lakers i Hawks nie byli w stanie znaleźć rozwiązania satysfakcjonującego obie strony z kilku powodów – m.in. Atlanta oczekiwała wyborów w drafcie, ale nie chciała przyjmować w zamian zawodników.
Kumingą interesowały się również Chicago Bulls i Portland Trail Blazers. Skrzydłowy nie znalazł jednak tego lata tak mocnego rynku, jakiego się spodziewał. Atlanta zdecydowała się nie uruchamiać opcji zespołu w jego kontrakcie, wartej 24,3 miliona dolarów. Początkowo Kuminga liczył na umowę zbliżoną do tej kwoty, a przynajmniej przekraczającą 15 milionów dolarów rocznie. Ostatecznie przekonały go przede wszystkim krótszy kontrakt oraz możliwość gry w zespole z dużymi ambicjami i udowodnienia swojej wartości w takim środowisku.
Kuminga rozpoczął poprzedni sezon w Golden State Warriors, gdzie przez kilka lat często nie znajdował uznania w oczach Steve'a Kerra, a następnie w lutym został oddany do Atlanty. W barwach Hawks zaliczył kilka bardzo dobrych występów, ale ogólnie notował średnio 12,3 punktu i 5,3 zbiórki na mecz, najczęściej wchodząc z ławki. Trafiał również 34,6% rzutów za trzy.