Niesamowitej rzeczy dokonali koszykarze prowadzeni przez trenera Mike’a Browna. Cavs mieli wyjazdowe zwycięstwo na wyciągnięcie ręki, ale nie byli w stanie zatrzymać w czwartej kwarcie rozpędzonego Jalena Brunsona i spółki.
Jalen Brunson poprowadził New York Knicks do jednego z najbardziej spektakularnych powrotów w historii play-offów NBA – odrabiając 22 punkty straty w czwartej kwarcie i kończąc mecz z 38 punktami w zwycięstwie 115:104 po dogrywce nad Cleveland Cavaliers w pierwszym meczu finałów Konferencji Wschodniej. Knicks przez 40 minut nie mieli odpowiedzi na grę Cavs i przegrywali 71:93 na 7:52 przed końcem. Wtedy Brunson zaczął seryjnie atakować Jamesa Hardena, inicjując serię 18:1, która całkowicie odmieniła przebieg spotkania. Na 19 sekund przed końcem doprowadził do remisu 101:101.
W dogrywce Knicks rozpoczęli od serii 9:0, a szalejąca publiczność w Madison Square Garden dosłownie eksplodowała z radości. Mikal Bridges dołożył 18 punktów dla gospodarzy. Dla Cavaliers Donovan Mitchell zdobył 29 punktów, a Evan Mobley zanotował 15 punktów i 14 zbiórek. Mimo że Cavs byli o krok od trzeciego z rzędu zwycięstwa na wyjeździe, całkowicie się załamali w końcówce – Knicks wygrali końcówkę meczu aż 44:11. Harden zakończył spotkanie z 15 punktami, ale trafił tylko 1 z 8 rzutów za trzy i miał więcej strat (6) niż celnych rzutów z gry (5).
Był to jeden z największych comebacków ostatnich dekad – większy w czwartej kwarcie w play-offach w ciągu ostatnich 30 lat zdarzył się tylko raz, gdy Los Angeles Clippers odrobili 24 punkty przeciwko Memphis Grizzlies w 2012 roku.