To był genialny sezon zasadniczy w wykonaniu Detroit Pistons. Wszyscy mieli wielkie oczekiwania wobec Play-Offów, jednak dyspozycja zespołu w kluczowych meczach pozostawiała bardzo wiele do życzenia.
Po 60 zwycięstwach w sezonie zasadniczym i zajęciu pierwszego miejsca w Konferencji Wschodniej Pistons przegrali u siebie z Cleveland Cavaliers 94:125 w siódmym meczu. Spotkanie, które miało być dla Detroit szansą na potwierdzenie ogromnego postępu, od początku układało się po myśli gości. Przygoda Pistons w Play-Offach mogła się już zakończyć w pierwszej rundzie, ale udało im się wrócić z 1-3 przeciwko Orlando Magic.
- To bolało. Graliśmy u siebie i bardzo chcieliśmy wygrać dla kibiców. Przypomniało mi to poprzedni rok, kiedy też odpadliśmy na własnym parkiecie. To nie jest przyjemne uczucie - przyznał Cade Cunningham.
Dla Detroit sam awans tak wysoko był jednak ogromnym krokiem naprzód. Jeszcze w sezonie 23/24 Pistons zakończyli rozgrywki z bilansem 14-68 i zapisali się w historii NBA serią 28 porażek z rzędu. Teraz, pod wodzą J.B. Bickerstaffa, stali się jedną z najmocniejszych drużyn Wschodu.
- Nie nazwę tego rozczarowaniem. Nigdy nie będę rozczarowany tymi chłopakami. Każdego dnia dawali z siebie wszystko. To porażka, trudna porażka, ale nie rozczarowanie. To wyjątkowa grupa. Jestem wdzięczny za to, jak pozwalają się prowadzić, jak pracują i jak chcą się rozwijać. Mają odpowiednie nastawienie i gotowość do poświęceń - mówił JB Bickerstaff.
Ausar Thompson przyznał z kolei, że taka porażka może stać się dla drużyny dodatkową motywacją.
- Musimy być lepsi jako zespół, ale ja przede wszystkim myślę o tym, co sam mogę zrobić, żeby więcej nie znaleźć się w takiej sytuacji. Przegraliśmy i nie da się tego cofnąć - skwitował skrzydłowy.