Oklahoma City Thunder zareagowała na porażkę w pierwszym meczu serii i po dobrym występie Shaia Gilgeousa-Alexandra, doprowadziła do remisu. Teraz rywalizacja przenosi się na dwa mecze do Teksasu.
Shai Gilgeous-Alexander odbił się po słabszym pierwszym meczu i zdobył 30 punktów, Alex Caruso dorzucił 17 z ławki, a Oklahoma City Thunder pokonali San Antonio Spurs 122:113, wyrównując stan serii. Thunder zdominowali kluczowe statystyki – wygrali punkty z ławki 57:25 oraz zdobyli aż 27 punktów po stratach rywali przy zaledwie 10 Spurs. Stephon Castle zdobył 25 punktów, Devin Vassell dołożył 22, a Victor Wembanyama zanotował imponujące 21 punktów, 17 zbiórek, 6 asyst i 4 bloki. Duży wpływ na mecz miał także Isaiah Hartenstein, który po ograniczonej roli w pierwszym spotkaniu tym razem zapisał 10 punktów i 13 zbiórek.
Zwycięstwo OKC nie przyszło jednak bez kosztów – Jalen Williams, który dopiero co wrócił po kontuzji ścięgna udowego, ponownie opuścił parkiet z problemem tej samej nogi. Jego występ w kolejnym meczu stoi pod znakiem zapytania. Spurs również mieli problemy zdrowotne. Już wcześniej brakowało De’Aarona Foxa, a w trakcie meczu wypadł także Dylan Harper, który doznał urazu prawej nogi w trzeciej kwarcie.
San Antonio przegrywało 11 punktami do przerwy i 8 przed czwartą kwartą, ale zdołało zbliżyć się na 97:99 po trójce z rogu Harrisona Barnesa na dziewięc minut przed końcem. Decydujący moment nastąpił chwilę później – mistrzowie zanotowali serię 11:0, odskakując na 13 punktów. Spurs nie odpuszczali – Wembanyama zmniejszył straty do 113:118 na 1:25 przed końcem, ale Gilgeous-Alexander odpowiedział ostatnim trafieniem, które zamknęło mecz i zapewniło remis w serii przed przenosinami do San Antonio.