Zarówno San Antonio Spurs, jak i New York Knicks przegrali swoje dwa mecze otwierające nowy sezon. Knicks ulegli poprzedniej nocy Celtics, z kolei Spurs nie poradzili sobie z rozpędzoną ekipą Ime Udoki.
Jayson Tatum zdobył 36 punktów, z czego aż 25 po przerwie i poprowadził Boston Celtics do zwycięstwa nad New York Knicks 107:103. Skrzydłowy trafił siedem z ostatnich ośmiu punktów swojego zespołu, pomagając gospodarzom odeprzeć ostatni zryw obrońców tytułu. Paul George i Neemias Queta dołożyli po 15 punktów. Knicks rozpoczęli sezon od dwóch porażek, wcześniej ulegając Philadelphia 76ers.
W ekipie z Nowego Jorku pięciu zawodników zakończyło spotkanie z dwucyfrowym dorobkiem punktowym. Karl-Anthony Towns zdobył 22 punkty, a OG Anunoby zanotował 20 punktów, 10 zbiórek i osiem asyst. Deuce McBride również uzyskał 20 punktów, natomiast Jalen Brunson dołożył 19. Celtics wygrali trzecią kwartę 33:24 i przed ostatnią częścią meczu prowadzili różnicą 10 punktów. Przewaga gospodarzy wzrosła do 12 punktów, ale Knicks zmniejszyli ją do trzech. W końcówce kluczowe okazały się trafienia Tatuma, który najpierw trafił z półdystansu, a następnie dołożył rzut za trzy, utrzymując Boston na prowadzeniu.
Detroit Pistons odnieśli drugie zwycięstwo w sezonie, pokonując Miami Heat 128:111. John Collins zdobył 23 punkty, a Paul Reed dołożył 19, wchodząc z ławki rezerwowych. Duncan Robinson, były zawodnik Miami, zakończył spotkanie z 17 punktami, natomiast Cade Cunningham uzyskał 16. Detroit prowadziło od początku do końca i po raz pierwszy od sezonu 2018/2019 rozpoczęło rozgrywki od bilansu 2–0.
W Miami najskuteczniejszy był Giannis Antetokounmpo, który zdobył 36 punktów i zebrał 12 piłek. Davion Mitchell dołożył 18 punktów. Pistons rozpoczęli mecz od serii 17:2 i do przerwy prowadzili 65:53. Heat mieli ogromne problemy ze skutecznością, a Bam Adebayo nie zdobył w pierwszej połowie ani jednego punktu, oddając tylko jeden rzut i popełniając trzy faule w ciągu siedmiu minut. Z kolei Klay Thompson spudłował wszystkie pięć prób za trzy przed przerwą.
Ostatecznie Adebayo zakończył mecz z czterema punktami, a Thompson zdobył sześć, trafiając zaledwie dwa z 11 rzutów. Dodatkowo Detroit straciło Ausara Thompsona, który niefortunnie upadł w trzeciej kwarcie. Meczu nie dokończył również Jalen Duren. Wysoki został wycofany z gry z powodu problemów z prawym udem. Stan obu zawodników miał zostać ponownie oceniony w sobotę.
Houston Rockets pokonali San Antonio Spurs 114:110, a bohaterem decydującej akcji został Amen Thompson. Na mniej niż sekundę przed końcem zablokował Victora Wembanyamę, który próbował wykończyć akcję spod kosza. Ostatnie punkty spotkania zdobył Fred VanVleet, trafiając dwa rzuty wolne. Rockets rozpoczęli sezon od dwóch zwycięstw. Kevin Durant zdobył 20 punktów, zebrał siedem piłek i rozdał sześć asyst. Thompson również uzyskał 20 punktów i 10 zbiórek.
Wembanyama zakończył spotkanie z dorobkiem 25 punktów i 13 zbiórek, ale Spurs ponieśli drugą porażkę w sezonie. Francuz trafił trójkę w akcji poprzedzającej decydujący blok Thompsona, jednak kosz nie został zaliczony, ponieważ trener San Antonio Mitch Johnson poprosił o przerwę pięć sekund wcześniej.
Najskuteczniejszym zawodnikiem Houston był Alperen Sengun, autor 29 punktów, w tym ośmiu zdobytych z rzędu w czwartej kwarcie. Dylan Harper dołożył 20 punktów, a jego dynamiczny wjazd pod kosz na 46 sekund przed końcem zmniejszył stratę Spurs do dwóch punktów. Ostatecznie to jednak obrona Thompsona przesądziła o zwycięstwie gości.
Los Angeles Lakers pokonali Los Angeles Clippers 125:117 w derbach miasta. Austin Reaves zdobył 28 punktów i rozdał dziewięć asyst, a Walker Kessler dołożył 22 punkty i aż sześć bloków. Luka Doncić zakończył spotkanie z 23 punktami, ale zaliczył również rekordowe w swojej karierze 11 strat. Lakers przez większość drugiej połowy kontrolowali przebieg rywalizacji, choć w końcówce ich przewaga stopniała do sześciu punktów.
Reaves i Kessler wykonali jednak kilka kluczowych zagrań, które pozwoliły gospodarzom przypieczętować zwycięstwo. Była to ich dziewiąta wygrana w ostatnich 13 meczach przeciwko lokalnym rywalom.
Wśród Clippers wyróżnił się Darius Garland, który zdobył 26 punktów i zaliczył sześć asyst. Brook Lopez, 38-letni środkowy rezerwowy, uzyskał 22 punkty, z czego 15 w pierwszej połowie. Goście nie byli jednak w stanie odrobić strat, popełniając aż 26 strat. Lakers mieli sześciu zawodników z dorobkiem co najmniej 13 punktów, a Ziaire Williams, jeden z nowych graczy zespołu, zakończył występ z 14 punktami.
Memphis Grizzlies odrobili 12 punktów straty w ostatnich 3 minutach i 47 sekundach spotkania, pokonując Golden State Warriors 111:108. Cameron Boozer zdobył 25 punktów i zebrał 13 piłek, a na 20 sekund przed końcem trafił rzut z wyskoku, który dał Memphis prowadzenie. Przełom nastąpił po tym, jak trójka De’Anthony’ego Meltona wyprowadziła Warriors na prowadzenie 106:94. Od tego momentu Golden State nie trafiło już żadnego rzutu z gry, a Grizzlies odpowiedzieli imponującą serią 17:0.
Stephen Curry zdobył 24 punkty, natomiast debiutujący przed własną publicznością Yaxel Lendeborg zanotował 18 punktów, 13 zbiórek i sześć asyst. Warriors nie potrafili jednak utrzymać przewagi w końcówce. Ty Jerome, który w poprzednim spotkaniu ustanowił rekord kariery, zdobywając 45 punktów w wygranym 123:103 meczu z Utah, tym razem dołożył 28 punktów.
Jego trójka na 1 minutę i 24 sekundy przed końcem zmniejszyła stratę Memphis do jednego punktu. Następnie Curry nie zdołał trafić za trzy, ponieważ jego próbę zablokował Zach Edey, a Jaylen Wells doprowadził do remisu 106:106, wykorzystując jeden rzut wolny. Końcówkę lepiej rozegrali goście, którzy dzięki trafieniu Boozera zapewnili sobie zwycięstwo.