To była koszmarna pierwsza noc Victora Wembanyamy. Jego zespół przegrał na otwarcie rozgrywek z San Antonio Spurs, a sam lider składu był poza swoim naturalnym rytmem, pudłując próbę za próbą. Po meczu odniósł się do swojej dyspozycji.
Francuz rozpoczął spotkanie od 12 kolejnych niecelnych rzutów. Choć zanotował sześć bloków i miał wpływ na grę zespołu również w innych aspektach, jego nieskuteczność była jednym z głównych powodów, dla których Spurs rozpoczęli sezon od porażki. Po meczu Wembanyama przyznał, że musi przestać tak dużo analizować i wrócić do prostszego sposobu gry.
– Muszę wrócić do grania w koszykówkę, którą lubię. To, co robiłem tutaj, nie jest sportem, który sprawia mi przyjemność. Nie mam powodu, żeby się wahać ani nie być sobą. Dla mnie to naprawdę takie proste. Jestem dobry, kiedy dobrze się bawię – powiedział Francuz. – Spudłowałem mnóstwo rzutów, których zazwyczaj nie pudłuję. Później jednak nie wróciłem do tych samych prób. Brakowało mi zdecydowania. Być może za dużo analizuję i widzę w tym szansę na poprawę. Muszę po prostu odpuścić. Nie potrzebuję robić więcej. Prawdopodobnie muszę mniej myśleć – dodał.
Nie bez znaczenia był fakt, że rywalem San Antonio była najlepsza defensywa NBA poprzedniego sezonu. OKC dysponują odpowiednią głębią składu i warunkami fizycznymi, by wystawiać przeciwko Wembanyamie kilku zawodników mierzących ponad 213 centymetrów wzrostu i utrudniać mu grę fizyczną obroną. Thunder mają również wielu znakomitych obrońców na obwodzie. Mimo problemów w ataku Wembanyama zaznaczył swoją obecność sześcioma blokami, grą w defensywie i 13 zbiórkami.