Izrael za mocny dla Islandii. Gruzja niespodziewanie lepsza od Hiszpanii

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:
FIBA

Reprezentacja Izraela od zwycięstwa rozpoczęła rywalizację w katowickim Spodku. Podopieczni Ariela Beit-Halahmy pokonali Islandię 83:71. Bardzo dobrze w turniej weszli też Gruzini, którzy niespodziewanie pokonali Hiszpanię w meczu rozgrywanym na Cyprze 83:69.

‍

Izrael 83:71 Islandia

Pierwsza połowa tego spotkania zapowiadała nam bardzo wyrównaną rywalizację przez całe 40 minut. Islandia grała bardzo szybką koszykówkę, a Elvar Fridriksson, który w kolejnej kampanii będzie występował w barwach Anwilu Włocławek, wykorzystywał „autostradę do kosza” i po 20 minutach gry miał już 11 „oczek”. Izrael bardzo dobrze wyglądał jako zespół, a rewelacyjne zawody rozgrywał przede wszystkim Roman Sorokin. Koszykarz Maccabi Tel Aviv był nie do zatrzymania zarówno na półdystansie, jak i pod koszem (spotkanie zakończył z dorobkiem 31 punktów). Po pierwszej połowie Izrael prowadził 36:32.

‍

Po zmianie stron, Islandia całkowicie się pogubiła. Podopieczni Craiga Petersena tracili piłki, popełniali błędy połowy i nie mieli pomysłu na przeprowadzenie akcji. Izraelczycy zanotowali szybki zryw, uciekając na kilkunastopunktową przewagę, którą cały czas utrzymywali. W końcówce trzeciej odsłony Islandia mocno przycisnęła rywali i przegrywając ośmioma punktami nadal była w grze o zwycięstwo. Podopieczni Craiga Petersena dwoili się i troili, próbowali dojść swoich rywali w ostatniej części spotkania, ale Izrael bez większych problemów dowiózł wygraną, triumfując 83:71.

‍

Gruzja 83:69 Hiszpania

Hiszpanie byli zdecydowanym faworytem tego starcia. Gruzini jednak świetnie weszli w to spotkanie, wypracowując sobie w pierwszej kwarcie nawet 10 punktów prowadzenia. Hiszpanie z czasem zaczęli odrabiać straty, a pod koniec pierwszej połowy nawet przez moment prowadzili. Rewelacyjne zawody rozgrywał Mamukelashvili, który był nie do zatrzymania zarówno pod koszem, jak i na obwodzie. Świetnie też brał na siebie rozgrywanie akcji, dzięki czemu do przerwy Gruzja prowadziła dwoma punktami.

‍

Trzecia kwarta ponownie należała właśnie do podopiecznych Aleksandra Dzikicia. Gruzja po zmianie stron włączyła wyższy bieg, a Sergio Scariolo mógł liczyć tak naprawdę jedynie na Santiego Aldamę, bowiem gra pozostałych zawodników pozostawiała wiele do życzenia. Po 30 minutach gry Gruzini prowadzili ośmioma „oczkami” i grali lepszą koszykówkę. Hiszpanie jednak nie złożyli broni i szybko odrobili pięć punktów. Ostatnie słowo należało jednak do Gruzinów, którzy wrócili na właściwe tory i bez nerwów w końcówce pokonali zespół Sergio Scariolo 83:69.

‍

Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes