Nie udało się z LeBronem Jamesem, więc Cavs mają w salary-cap trochę miejsca do wykorzystania. Na celowniku zespołu z Ohio znaleźli się m.in. DeMar DeRozan czy Jonathan Kuminga, których przyszłość stoi pod znakiem zapytania.
Cleveland Cavaliers wciąż poszukują sposobów na wzmocnienie głębi składu na pozycji skrzydłowego. W ostatnim czasie klub był łączony z niezastrzeżonymi wolnymi agentami DeMarem DeRozanem i Jonathanem Kumingą, a także z zastrzeżonym wolnym graczem Denver Nuggets, Peytonem Watsonem. Najprostszym rozwiązaniem dla Cleveland wydawałoby się pozyskanie DeRozana. Doświadczony skrzydłowy i tak otrzymuje w tym sezonie 10 milionów dolarów po tym, jak został zwolniony przez Sacramento Kings. DeRozan mógłby więc trafić do Cavaliers za kontrakt w wysokości minimum dla weterana.
Pozyskanie Kumingi lub Watsona mogłoby natomiast wymagać przeprowadzenia sign-and-trade. Według doniesień Kuminga oczekuje kontraktu w przedziale 15-20 milionów dolarów, czyli kwoty, której Cleveland nie może mu zaoferować, jeśli jednocześnie chce ponownie podpisać Jamesa Hardena i nie przekroczyć pierwszego progu podatkowego. Cavaliers nie mogą również złożyć Watsonowi oferty, której Nuggets nie byliby w stanie wyrównać, dlatego w jego przypadku również konieczne byłoby sign-and-trade.
Cleveland mogłoby wykorzystać Maxa Strusa lub Dennisa Schrödera jako element wyrównujący pensje w takiej wymianie, jednak Denver samo musi mierzyć się z ograniczeniami wynikającymi z podatku od luksusu. Atlanta Hawks z kolei już przekroczyła dozwoloną liczbę zawodników w składzie na sezon zasadniczy i znajduje się tuż poniżej progu podatku od luksusu na przyszły sezon. Przez to, że nadal nie doszło do porozumienia z Hardenem, kierownictwo Cavaliers ma możliwość rozważenia innych sposobów na wzmocnienie zespołu, jednocześnie szukając rozwiązania, które pozwoli zmieścić przyszły kontrakt Hardena pod potencjalnym programi, których absolutnie nie chcą przekroczyć.