Śledztwo NBA dotyczące możliwego obchodzenia limitu wynagrodzeń przez Los Angeles Clippers może potrwać znacznie dłużej, niż początkowo zakładano. Liga bada zarzuty, według których Kawhi Leonard miał otrzymywać dodatkowe pieniądze poza kontraktem poprzez fikcyjną umowę reklamową.
Jeżeli strony nie zgodzą się z ustaleniami śledczych lub proponowaną karą, sprawa może przeciągnąć się nawet do 2027 roku. Do postępowania może włączyć się również związek zawodowy koszykarzy. National Basketball Players Association ma skierować sprawę do arbitrażu, jeśli uzna, że NBA ukarała Leonarda lub Clippers bez wystarczających dowodów. Dyrektor wykonawczy NBPA David Kelly przyznał na początku lipca, że nie widział dotychczas żadnych informacji wskazujących, iż kancelaria prowadząca dochodzenie odkryła podstawy do nałożenia sankcji.
Śledztwo wstrzymało również uzgodnioną wymianę, w ramach której Leonard miał wrócić do Toronto Raptors. Do Los Angeles mieli trafić Brandon Ingram, Gradey Dick oraz wybory w drafcie. Raptors nie chcieli jednak przejmować zawodnika zagrożonego potencjalnym zawieszeniem, a nawet unieważnieniem kontraktu. Oba kluby zdecydowały się więc tymczasowo wstrzymać transakcję, choć nadal oczekują, że ostatecznie zostanie ona sfinalizowana.
Clippers są oskarżani o przekazywanie Leonardowi dodatkowych pieniędzy za pośrednictwem firmy Aspiration, która obecnie znajduje się w stanie upadłości. Koszykarz miał podpisać lukratywną umowę reklamową, mimo że nie wykonywał związanych z nią obowiązków. Współzałożyciel firmy Joseph Sanberg przyznał się do oszustwa i został skazany na 14 lat więzienia. Klub konsekwentnie zaprzecza jednak, że Aspiration służyło do obchodzenia przepisów NBA, twierdząc, że sam padł ofiarą działalności Sanberga.
Komisarz Adam Silver jeszcze w lipcu deklarował, że chciałby zakończyć dochodzenie tego lata, ale taki scenariusz staje się coraz mniej prawdopodobny. Clippers mają być gotowi walczyć z zarzutami do samego końca, nawet jeśli sprawa trafi przed arbitraż.