Za nami noc z NBA Cup. LeBron James poprowadził Sixers do kolejnego w tym sezonie zwycięstwa z obrońcami tytułu, z kolei Warriors odrobili straty z pierwszej kwarty i pokonali u siebie Lakers.
LeBron James rozegrał swój najlepszy mecz w obecnym sezonie, zdobywając 20 punktów i trafiając kluczowy rzut z półdystansu w końcówce spotkania. Philadelphia 76ers pokonali New York Knicks 98:93 w meczu fazy grupowej NBA Cup. Duży udział w zwycięstwie miał również Tyrese Maxey, który zakończył spotkanie z dorobkiem 27 punktów. Na minutę i 32 sekundy przed końcem Jalen Brunson trafił za trzy punkty, wyprowadzając Knicks na prowadzenie 90:89.
Odpowiedź Jamesa była jednak natychmiastowa. Skrzydłowy Sixers zdobył punkty po rzucie z półdystansu, a chwilę później V.J. Edgecombe trafił zza łuku, powiększając przewagę gospodarzy. James przypieczętował zwycięstwo dobitką. Do 20 punktów dołożył dziewięć zbiórek i osiem asyst. W ekipie Knicks Brunson zdobył 24 punkty, a Karl-Anthony Towns 22. Warto dodać, że Jaylen Brown opuścił pierwszy mecz w tym sezonie z powodu bólu lewego kolana.
Miami Heat rozpoczęli rywalizację w NBA Cup od zwycięstwa nad osłabioną Indiana Pacers. Giannis Antetokounmpo zdobył 31 punktów, zanotował 18 zbiórek i 10 asyst, zapisując na swoim koncie drugie triple-double w obecnych rozgrywkach. Świetnie zaprezentował się również Bam Adebayo, który zakończył spotkanie z 27 punktami. Heat wygrali po raz drugi z rzędu, a o ich przewadze przesądziła przede wszystkim druga i trzecia kwarta, w których zdobyli łącznie 67 punktów przy zaledwie 46 oczkach rywali.
Bardzo dobry występ zaliczył również Klay Thompson, który zdobył 25 punktów i trafił siedem rzutów za trzy. Był to jego najlepszy mecz od momentu dołączenia do Miami. W zespole Pacers najskuteczniejsi byli Quenton Jackson (24 punkty) i Andrew Nembhard (22). Indiana rozpoczęła spotkanie zdobywając aż 42 punkty w pierwszej kwarcie, jednak w kolejnych dwóch odsłonach uzyskała łącznie zaledwie 46 oczek. Pacers mieli do dyspozycji tylko 11 zawodników. Z powodu kontuzji mięśnia uda przez co najmniej kilka tygodni pauzować będzie Tyrese Haliburton, a problemy z plecami wykluczyły również Obiego Toppina.
Dallas Mavericks zafundowali rywalom pierwszą porażkę w sezonie. Gospodarze musieli odrabiać straty, ale ogromną rolę w ich sukcesie odegrali Kyrie Irving i Cooper Flagg. Pierwszy zdobył 35 punktów, a drugi dołożył 33. Irving aż 26 oczek uzyskał po przerwie, a jego rzut z półdystansu przy stanie 102:100 pozwolił Mavericks objąć prowadzenie, którego nie oddali już do końca. Kevin Durant zakończył spotkanie z 28 punktami, jednak w końcówce nie wykorzystał dwóch rzutów wolnych przy dwupunktowej stracie Rockets. Podobnie zachował się Amen Thompson, który na 42 sekundy przed końcem również dwukrotnie spudłował z linii.
W obu przypadkach Mavericks odpowiedzieli skutecznymi akcjami Flagga, który popisał się akcją 2+1. Irving trafił 12 z 19 rzutów z gry, w tym pięć z ośmiu za trzy, natomiast Flagg zanotował 13 celnych prób na 19 oddanych. Daniel Gafford dołożył 18 punktów, w tym dwa niezwykle ważne rzuty wolne na 11 sekund przed końcem. Irving przypieczętował zwycięstwo wykorzystując celowe faule rywali. W ekipie Houston Fred VanVleet zdobył 16 punktów, a Amen Thompson 15.
Golden State Warriors dokonali imponującego powrotu i pokonali Los Angeles Lakers 112:95. Gospodarze przegrywali już różnicą 25 punktów, ale zdołali odwrócić losy spotkania i ostatecznie pewnie zwyciężyli. Stephen Curry był liderem zespołu z dorobkiem 31 punktów, sześciu asyst i czterech zbiórek. Luka Doncić odpowiedział 37 punktami, siedmioma zbiórkami i pięcioma asystami, jednak jego znakomity początek nie wystarczył Lakers do odniesienia zwycięstwa.
Słoweniec zdobył w pierwszej kwarcie aż 21 punktów, trafiając siedem z 12 rzutów z gry, w tym pięć trójek. Dołożył również pięć asyst i dwa przechwyty, a Lakers wygrali tę część meczu aż 38:15. Warriors odpowiedzieli jednak w drugiej odsłonie, wygrywając ją dokładnie takim samym wynikiem. Dzięki temu Golden State zapisali się w historii NBA jako pierwsza drużyna od wprowadzenia zegara 24 sekund, uwzględniając również play-offy, która po zakończeniu pierwszej kwarty przegrywała różnicą co najmniej 23 punktów, a do przerwy doprowadziła do remisu lub objęła prowadzenie. Brandin Podziemski zdobył dla zwycięzców 21 punktów, sześć asyst i pięć zbiórek.